środa, 26 października 2011

Cuda w filiżance


Herbaty. Czarne, czerwone i białe. Ziołowe, owocowe i korzenne. Ukoją nerwy, poprawią humor, wspomogą pamięć, dobrze nastroją i uleczą.
herbaty
Prawdziwa herbata, czyli napar z liści drzewa herbacianego, jest ulubionym napojem większości Polaków. Uwielbiamy czarną, przekonaliśmy się do zielonej i czerwonej, niektórzy doceniają też szczególnie cenną białą. Ze sklepowych półek kuszą nas przeróżne mieszanki – odchudzające, oczyszczające, energetyzujące i uspokajające. Mnóstwo w nich różnych substancji o cudownych wręcz właściwościach. Niestety, nie bardzo umiemy z tego bogactwa korzystać i często padamy ofiarą marketingu. Wystarczy, że usłyszymy, iż coś odchudza, poprawia nastrój i pamięć albo uwalnia od jakiejś dolegliwości, i natychmiast to kupujemy. Co chwila karierę robi inna roślina: zielona herbata, żurawina, czerwona herbata, yerba mate, guarana. Kupując te modne napitki, warto wykazać trochę rozsądku, bo nie wszystko, co się na ich temat mówi, jest prawdą. Przyjrzyjmy się im i nauczmy wybierać to co jest dla nas dobre. 
Herbatki odchudzające
Nie schudniesz trwale jedynie od picia mieszanek, które sprzedawane są jako herbatki odchudzające. Żadne wyszczuplające zioła, tabletki, toniki czy kawy nie sprawią, że zgubisz zbędne kilogramy i na całe życie pozbędziesz się problemu z nadwagą. Te specyfiki mogą jednak wspomóc mądrą dietę.
Są herbatki regulujące przemianę materii, wspomagające pracę jelit i przyspieszające spalanie tłuszczu. Szukaj takich, w których składzie znajdziesz: czerwoną lub zieloną herbatę, wyciąg z zielonej kawy, jagody jałowca, lukrecję, koper włoski, kminek czy hamujące nieco apetyt: guaranę i wyciąg z owoców rośliny przyprawowej Garcinia cambogia (Garcinia kambodżańska). Dobre są też herbatki owocowe, z suszonym jabłkiem, skórką pomarańczy, aronią oraz kwiatem malwy sudańskiej, czyli hibiskusem. Uwaga! Nie daj się namówić na herbatki z senesem i korą kruszyny. Są to intensywnie działające zioła przeczyszczające i powinny być zażywane jak leki. Czyli doraźnie, wtedy kiedy masz kłopot z dokuczliwym zaparciem. Stosowanie ich przez dłuższy czas zupełnie rozregulowuje pracę jelit. Jeśli zaparcia to Twój problem, jedz więcej błonnika i ćwicz, to poprawia perystaltykę jelit.
Oczyszczające...
...albo detoksykujące. Wiele ziół i wyciągów z roślin wspomaga usuwanie z organizmu szkodliwych substancji. W takich mieszankach z reguły są składniki moczopędne, dzięki którym pozbywamy się nadmiaru wody, wspomagające przemianę materii oraz oczyszczające. Zestaw europejskich ziół i roślin o takich właściwościach to: liście pokrzywy, borówki czernicy i poziomki oraz brzozy, owoce jarzębiny i czarnego bzu, kwiaty wrzosu oraz chabru, ziele nawłoci i uczepu, a także korzeń szczawiu (kobylaka) i kłącze pięciornika oraz korzeń cykorii podróżnika. W sklepach ekologicznych i ze zdrową żywnością są także egzotyczne mieszanki ziołowo-korzenne o własnościach detoksykujących. Znajdziemy w nich: lukrecję, cynamon, kardamon, czarny pieprz, kolendrę, anyżek, kminek, a także mniszek lekarski, pietruszkę, jagody jałowca, szałwię, goździki oraz korzeń kurkumy. Herbatki oczyszczające powinny na stałe wejść do naszego herbacianego menu. Dobrze jest wypić filiżankę takiego naparu codziennie.
Napary z różnych stron świata
Te zielone, czerwone albo brązowe igiełki, okruchy czy trociny pochodzące z różnych stron świata stanowią silną konkurencję dla czarnej herbaty i kawy. Yerba mate, guarana, rooibos czy Pau d’Arco (lapacho) mają ciekawy smak i jeszcze ciekawsze właściwości. 
Yerba mate na pogodę ducha
Yerba mate to liście i gałązki ostrokrzewu paragwajskiego. Wielbiciele tego popularnego także w innych krajach Ameryki Łacińskiej napoju, mówią: kawa stymuluje, yerba mate – inspiruje. Napój bowiem pobudza, ale nie prowadzi do rozdrażnienia. Przeciwnie – odpręża. Poprawia także koncentrację. Do tego zawiera sporo minerałów: magnez, wapń, żelazo, sód, potas, krzem i fosfor, a także niezły zestaw witamin: A B1 i B2, C oraz E. Pij yerba mate, gdy chcesz poprawić sobie nastrój (zawiera mateinę, substancję stymulującą układ nerwowy, która nie uzależnia), podnieść poziom energii i zwiększyć chłonność umysłu oraz wtedy, gdy masz do wykonania zadanie wymagające skupienia. W Ameryce Południowej picie yerba mate to rytuał towarzyski, chwila na relaks i bycie ze sobą. Parzenie yerba mate. Najlepiej kupić specjalne naczynie – tykwę lub róg oraz rurkę z sitkiem – bombillę. Naczynie wypełniamy do połowy suchym yerba mate. Zalewamy zimną wodą, płuczemy i odcedzamy. (Jeśli tykwa jest używana po raz pierwszy, trzeba ją zahartować, to znaczy naparzyć yerba mate, odstawić, wylać napar i całą operację powtórzyć). Zalewamy yerbę przegotowaną, gorącą, ale nie wrzącą wodą. Czekamy 5-10 minut, aż napar się zaparzy. Wciskamy głęboko bombillę i przez nią pijemy napój. Yerba mate można też przygotować na zimno. Nazywa się wtedy terere. Zalewamy susz zimną wodą i czekamy 10 minut. Naciągnie tak jak z gorącą.
Niespożyte siły z guarany
Zawdzięczamy ją, tak samo, jak yerba mate, Indianom Guarani z Ameryki Południowej. Pijemy napar z nasion tej rośliny o barwnej nazwie cierniopląt guarana. Jest gorzko-kwaśny i zawiera trzy razy tyle kofeiny co kawa. Do tego kofeina z guarany wolniej się wchłania i dłużej działa (przez około sześć godzin). Jest też bezpieczniejsza od kawowej, bo działa łagodniej, bez gwałtownego przyspieszania pulsu i podnoszenia ciśnienia, nie drażni też żołądka. Ta pobudzająca herbatka ma wręcz działanie zapobiegające zawałom i udarom. Ale tak jak wszystkie specyfiki z kofeiną, nie służy osobom, które już mają kłopoty z sercem i krążeniem. Lepiej nie pij jej, jeśli cierpisz na nadciśnienie. Guarana jest dla tych, którzy ciężko pracują umysłowo, mają stresującą, wyczerpującą psychicznie pracę lub czują się wyczerpani nerwowo, mają chandrę albo nastroje depresyjne. I dla tych, którzy potrzebują ekstra pobudzenia i większej koncentracji przed egzaminem. Napój zwiększa wytrzymałość i znosi uczucie zmęczenia, przydaje się więc ludziom, którzy intensywnie uprawiają sport. Guarana pomaga usunąć kwas mlekowy z mięśni (zakwasy). Guarana nie odchudza, wbrew temu, co piszą o niej dystrybutorzy. Poprawia tylko wytrzymałość, więc możemy więcej ćwiczyć, oraz zmniejsza trochę apetyt. Parzenie guarany nie jest takim rytuałem, jak przygotowanie yerba mate. Herbatki są w saszetkach lub sypkie. Bierzemy jedną torebkę lub łyżeczkę suszu na szklankę wody (nie wrzącej). Z guaraną, choć jest łagodniejsza w działaniu niż kawa, też nie można przesadzać. 1-3 filiżanki dziennie to maksimum.
Kojący rooibos
Ta herbatka, czyli napar z liści, a właściwie igieł, czerwonokrzewu Aspalathus linearis, nazywana także red bush czy rotbush, przyjechała do nas z Afryki. Konkretnie z terenów dzisiejszej RPA. Tylko tam krzew jest uprawiany. Herbatka nie zawiera żadnych pobudzaczy, ma jasny słomkowy kolor i delikatny miodowy smak. Działa uspokajająco, ale też poprawia nastrój. Zawiera bowiem substancje stymulujące wydzielanie serotoniny, neuroprzekaźnika, który chroni nas przed depresją. Herbatka rooibos jest też dobra dla alergików, bo ma w sobie kwercetynę, która hamuje produkcję histaminy, czyli neuroprzekaźnika, którego poziom skacze u osób podatnych na uczulenia. Okłady z naparu rooibosa koją alergiczne wysypki i egzemę. Herbatka obniża ciśnienie, dostarcza witaminy C i solidnej porcji przeciwutleniaczy. Nie pomylcie red busha z honey bushem. Herbatka z honey busha, czyli miodokrzewu Cyclopia intermedia, także pochodzi z Afryki, ma jasny kolor i miodowo-owocowy smak. Jest bliską krewniaczką prawdziwej herbaty (Camellia sinensis), ale nie zawiera teiny ani garbników. Ma natomiast substancje obniżające poziom cukru we krwi oraz fitoestrogeny. Herbatka honey bush nadaje się dla wszystkich, szczególnie cenna jest dla dojrzałych kobiet. W sklepach ze zdrową żywnością można kupić mieszanki rooibosa z honey bushem. Obie herbatki parzymy tak samo: łyżeczka suszu lub torebka na szklankę gorącej wody. Obydwie można też pić mrożone. Smakosze twierdzą, że zwłaszcza mrożona honey bush jest znakomita. 
Lecznicze lapacho
Może się też nazywać Pau d’Arco albo Ipe Roxo. To suszona i rozdrobniona kora z drzew z gatunku Tabeuia rosnących w Ameryce Południowej. Tradycyjny lek używany przez wiele indiańskich plemion. Naparu z tej kory nie należy pić jako codziennej herbatki, raczej jak zioła lecznicze w formie kuracji. Zawiera wiele cennych substancji, których obecność potwierdziły badania. Przede wszystkim lapachol o własnościach bakterio- i grzybobójczych oraz przeciwwirusowych. Lapacho jest więc dobre na przeziębienie i grypę oraz gdy nękają Cię grzybice, na przykład zakażenia drożdżakiem Candida albicans, które często przydarzają się kobietom. Herbatka poprawia też działanie układu odpornościowego, zaliczana jest do substancji immunomodulujących. Warto więc zrobić kurację z lapacho przed okresem zimowych infekcji oraz podczas wczesnowiosenneego osłabienia, na przykład pić filiżankę dziennie przez miesiąc. Dobrze jest sięgnąć po tę herbatkę, gdy masz drożdżycę pochwy. Pij ją, ale także nasącz naparem tampon i wsuń do pochwy na pół godziny. Napar z lapacho doskonały jest też do płukania gardła. Obowiązkowo pij lapacho, gdy musisz brać antybiotyki. Zapobiegnie grzybicy. Lapacho parzy się tak jak zioła. Łyżeczkę suszu zalewamy szklanka wrzątku i parzymy 15 minut.
Czerwona herbata, czyli Pu erh
Są to fermentowane liście, które dość długo leżakują. Im dłużej – tym czerwona herbata jest cenniejsza. Nie wszyscy tolerują jej wyrazisty smak, dlatego często dodaje się do niej suszone owoce, zwłaszcza skórkę pomarańczową lub cytrynową albo płatki kwiatów. Pu erh rzeczywiście pomaga w odchudzaniu, bo przyspiesza spalanie tłuszczu. Poza tym obniża poziom cholesterolu. Dobra jest dla wszystkich, którzy mają problemy z wątrobą. Nie leczy, ale wspomaga jej pracę. Pobudza trawienie i oczyszcza. Jeśli zdarzyło Ci się nadużyć alkoholu, wypij następnego dnia kilka filiżanek czerwonej herbaty. To złagodzi dolegliwości kaca. Czerwoną herbatę parzymy, zalewając łyżeczkę suszu filiżanką gorącej (ale nie wrzącej wody) i czekamy trzy minuty. Pijemy ją po posiłku. Czerwoną herbatę można zaparzać wielokrotnie.
Zielona herbata
Jest robiona z liści suszonych zaraz po zerwaniu i nie poddaje się jej fermentacji. Zawiera flawonoidy, które wzmacniają odporność i przeciwdziałają infekcjom. W jej składzie znajdziemy również polifenole, które przyspieszają spalanie tłuszczu. Należy ją parzyć w temperaturze od 60 do 80°C przez trzy minuty. Można ją zalewać wodą trzykrotnie, ale znawcy twierdzą, że najbardziej wartościowa jest zielona herbata zaparzona po raz drugi. 

Biała herbata
Najbardziej pobudzająca z herbat, bo ma najwięcej teiny. Jest też najcenniejsza, bo zbiera się ją tylko wczesną wiosną, kiedy na krzewach herbacianych są zaledwie pączki liści oplątane białymi niteczkami. Stąd jej nazwa. Ma dużo witaminy C i przeciwutleniaczy, znacznie więcej niż zielona herbata. Ponoć najlepsza jest, jeśli ktoś musi bardzo wysilać umysł latem, bo ochładza, orzeźwia, pobudza i rozjaśnia myśli. Ma jasny kolor i delikatny smak. Białą herbatę parzy się dłużej niż inne gatunki – 5-7 minut.
Źródło:
Ławniczak Anna. Cuda w filiżance "Wróżka" 2009/04, s. 98-100
Od siebie dodam, że ja uwielbiam zieloną herbatę z dodatkiem jaśminu, jedną z najstarszych wersji preferowanych przez kultury Starożytnego Wschodu.
Pierwszy raz poczułam jej niepowtarzalny, wiosenny aromat w środku... grudnia. A stało się to w barze sushi w Bydgoszczy "Susharnia" (Serdecznie polecam to miejsce!).
Działa na mnie w ten ciekawy sposób, że pobudza mnie dużo lepiej niż świeżomielona kawa parzona w ekspresie :). Nie mam pojęcia jaki jest tego powód, ale skrzętnie korzystam z tego w okresach nawału pracy, gdy nie starcza mi czasu na sen. Nie jestem zwolenniczką wszelkich pobudzaczy syntetycznych :).
I co ciekawe, odkąd zaczęłam ją pić regularnie, moja wcześniej bardzo wątła odporność (łapałam absolutnie każde przeziębienie!) uległa dużej poprawie :). Od grudnia nie złapałam żadnej infekcji i czuję się świetnie.
Polecam spróbować różnego rodzaju herbaty. Każdy znajdzie coś dla siebie! A poszukiwania swojego ulubionego smaku mogą stać się bardzo przyjemne i aromatyczne. No i niekoniecznie bardzo kosztowne :) Cena tak dla przykładu, paczki zielonej herbaty jaśminowej porównywalna jest ze zwykłą czarną, jakiej używamy na codzien :) Warto więc może pokusić się o coś ciekawszego ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz