wtorek, 19 czerwca 2012

Czerwona peleryna

Seria filmów, które pokazują nowe wydanie klasycznych bajek dla dzieci jest dla mnie niesamowicie intrygująca. Na dniach wyszła nowa wersja bajki o Królewnie Śnieżce, którą pewnie jak najszybciej będę chciała obejrzeć i na pewno wyrażę swoje zdanie na jej temat ;) Szczególnie, że uwielbiam tą bajkę i samą postać Śnieżki :)

A jednym z moich ulubionych filmów, zdecydowanie w ścisłej czołówce jest Dziewczyna w czerwonej pelerynie, czyli triller fantasy na podstawie bajki o Czerwonym Kapturku. A właściwie przeplatany motywami, ponieważ sama akcja nie zachowała się w pełni.

Generalnie rzecz biorąc, film ma kiepskie opinie. Większość krytyków wytyka mu płytkość i powielanie schematów. Zwykle nie podoba się skojarzenie z innymi filmami z tej kategorii - Sagą Zmierzch, ogólną modą na wampiryzm i wilkołacyzm (?) czy serialami jak Dzienniki Wampirów.
No ciężko takowego skojarzenia uniknąć, przyznaję. Ale nie znaczy to, że należy z założenia przekreślić ten obrazek.

Podoba mi się tutaj kilka cech.
Po pierwsze estetyka. Możliwe, że momentami odrealniona (lekkie sukienki i seks na sianie vs. trzaskający mróz), ale ja to traktuję trochę jak element "fikcji literackiej". Oglądam ten film nie dla jakichś ważnych, artystycznych uniesień czy górnolotnego rozwoju. Wręcz przeciwnie, traktuję go jako luźną fantazję po męczącym dniu.
Dlatego podoba mi się fakt, że dobór aktorów cieszy oko. I podobają mi się kontrasty kolorystyczne, np. sama czerwona peleryna czy ciemne barwy kapturkowego kochanka. I nie zraża mnie zbytnio trójkąt miłosny.

Co do samej fabuły, myślę że mimo wszystko ma w sobie pewną zagadkę. I jej rozwiązanie nie jest wcale takie oczywiste i nie da się stwierdzić, jak to się wszystko skończy po 10 min. filmu. A już na pewno nie jednoznacznie. Zapewne nie jest to najwyższej próby kryminał - ale dla moich celów relaksacyjnych wystarczy. No i przede wszystkim romans. Może i lekko zaczerpnięty z harlequina, ale komu to przeszkadza? Kobiety lubią fantazjować w sferze uczuciowej i motyw dziewczyny ratowanej przez dwóch zakochanych w niej przystojniaków jest dość atrakcyjny.

Wreszcie, podobają mi się nawiązania do pewnych motywów ludowo-pogańskich. Tańce przy ognisku, fazy księżyca, mitologiczne potwory. Dla mnie pogranicze fantazji i folkloru zawsze będzie wysoce atrakcyjne. A ten film ma kilka takich akcentów, chociaż przyznaję, nie jakichś zbytnio wymyślnych.

Dla mnie film doskonały na lenistwo ;) Szczególnie momenty, gdy nie chce mi się za bardzo myśleć i nie mam ochoty na nic ambitnego, a jednocześnie mam ochotę popatrzeć na jakiś ładny obrazek.

1 komentarz: