czwartek, 28 czerwca 2012

Jedwabiście

Włosy mam z natury przede wszystkim są bardzo gęste i mocne. Przy okazji dość niesforne - chętnie się puszą i pokazują jak jest ich wiele. Zjawisko oczywiście nasilało się w miarę ich przyrostu. Dzisiaj mam włosy mniej więcej do pasa, od dwóch trzecich mocno pocieniowane. Przy okazji również załapały się na fazę "ombre hair", więc końcówki są mocno rozjaśnione. Po drodze były jeszcze jakieś szamponetki i podcinanie zbyt zniszczonych dolnych partii (zawsze samodzielnie, fryzjera odwiedzam sporadycznie, bo zawsze zrobi coś nie tak jak prosiłam).
Korzystałam z różnych środków mających nieco ujarzmić objętość. Najpierw była moja ukochana ale wycofana z rynku fioletowa seria Sunsilka, potem jakieś balsamy z Nivea i Syossa. W końcu zdecydowałam się na jedwab, który generalnie ma opinię zła w płynie, które włosy doprowadza do destrukcji.
Mimo wszystko, postanowiłam spróbować - no bo od jednego razu nic się nie wydarzy.
























Po prawej znany i lubiany za spektakularny efekt Biosilk (nie mój!). Jednak trochę przestraszyłam się alkoholu w nim. Dlatego zdecydowałam się na jedwab Lotonu. Według mnie ma bardzo przyjemny skład:

Cyclopentasiloxane oraz cycloheksasiloxane - silikony, które ulatniają się po pewnym czasie, o niskiej lepkości, nietłuste – dzięki czemu nie obciążają włosów. Znajdują się też np. w popularnej odżywce Aussie 3 Minute Miracle.
Dimethiconol - substancja, która doskonale chroni przed wysoką temperaturą. Zapobiega też odparowywaniu wody z powierzchni na której został użyty.Choć nierozpuszczalny w samej wodzie, z łatwością wymywany jest za pomocą delikatnego szamponu do włosów. Należy do grupy tzw. przyjaznych silikonów, których nie należy się obawiać.
Phenyl Trimethicone - kolejny silikon, który łatwo usunąć za pomocą szmponu i wody :)
Ethoxydiglycol - jeden ze składników towarzyszących kwasowi felurowemu. Wykazuje działanie przeciwsłoneczne.
Hydrolized silk - płynna proteina jedwabiu (jako 8 z 19 składników)
Propylene Glycol - składnik kontrowersyjny, rzekomo rakotwórczy. Jednak działa wyłącznie poprzez dostanie się do krwi, poprzez kontakt ze skórą. A w tym wypadku produkt nakładamy na włosy i to przecież mniej więcej od 1/3 długości, bo jedwab nałożony na podstawę włosa spowoduje szybkie przetłuszczenie. Znajduje się w naprawdę wielu kosmetykach, a w tym wypadku pod koniec listy, więc jest szansa że w niewielkiej ilości.
Hexyl cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol - substancje zapachowe. Są również alergenami i substancjami drażniącymi w wysokich stężeniach, jednak w preparatach pielęgnacyjnych te ilości są zwykle bardzo niskie i uznawane za bezpieczne.
Benzyl salicylate - olejek eteryczny z goździka.
Coumarin - pl. kumaryna, substancja o zapachu świeżego siana, występująca w wielu roślinach. Może być szkodliwa przy dostaniu się do układu pokarmowego, ale nie przy stosowaniu na włosy.

Generalnie rzecz biorąc niepokoi mnie tylko jeden składnik i to w niewielkim stopniu.
Jeżeli natomiast chodzi o efekty - za pierwszym razem nie byłam przekonana. Chyba po prostu zbyt wiele oczekiwałam. Potem próbowałam jeszcze parę razy w różnych konfiguracjach z mniejszym bądź większym powodzeniem. Natomiast wczoraj wieczorem nałożyłam go dość sporo na wilgotne włosy i cierpliwie wmasowałam w 2/3 długości. I efekt dzisiaj rano podobał mi się dużo bardziej :)
Przede wszystkim bardzo błyszczące i nienapuszone. A głównie o to przecież chodziło. Jakiejś piorunującej różnicy w dotyku nie czuję. Natomiast bardzo fajnie się rozczesują i ładnie układają. Myślę, że dopiero teraz nauczyłam się go używać i dostrzegam jego efekty ;)


1 komentarz: