czwartek, 30 sierpnia 2012

Na odporność

W te wakacje miałam to nieszczęście, że moja odporność została zmiażdżona serią antybiotyków. Tak bywa, dlatego postanowiłam trochę wspomóc swój organizm różnymi metodami. Dlatego dzisiaj rano byłam zachwycona widząc, że znalazła się sokowirówka ;)


Rzuciłam się na dwa klasyki i jeden eksperyment.

Przede wszystkim sok jabłkowy. Jak widać mocno ciemniejący a więc ze sporą dawką żelaza. Przy okazji jabłka zawierają niezłą dawkę witaminy C i kwasów owocowych. Do tego sporo błonnika. Poza tym "One apple a day, keeps doctor away" i mam nadzieję, że to się sprawdzi w tym sezonie jesienno zimowym.

Dalej marchewka. Oprócz tego, że poprawi koloryt mojej skóry to jeszcze dostarczy mi dawkę i poprawi mój wzrok, dostarczy mi też witamin z grupy B, które są mi niezbędne przy reakcjach alergicznych mojej skóry.

Na koniec sok z buraka. Zrobiłam go tylko szklankę, ponieważ obawiałam się jego smaku. Nie jestem fanką buraków na co dzień, więc nie chciałam zmarnować warzyw. Jednak okazało się, że surowy burak bije na głowę gotowanego pod względem smaku i sok z buraka pije się z ogromną przyjemnością. Ma przepiękny kolor, dzięki betainie - naturalnemu barwnikowi. Ta sama substancja w znaczący sposób podnosi odporność. Wiążę więc z nią duże nadzieje ;)


W moim wypadku soki są o tyle wartościowe, że jabłka pochodzą z sadu mojej babci a marchewki i buraki z ogrodu moich rodziców. Mam więc gwarancję "czystości" warzyw. Sama je obrałam i przepuściłam przez sokowirówkę. Trochę tylko żałuję, że praktycznie zaraz po zrobieniu trzeba je wypić, bo mają tendencję do szybkiego psucia się.
Oczywiście nie dodawałam do nich cukru. A sok z buraków był tak niesamowicie sycący, że aż nie mogłam w to uwierzyć! Jakbym zjadła spory obiad :)


Pewnie za jakiś czas napiszę jeszcze kilka słów na temat tego, co robię dla swojej odporności :)
Myślę, że temat jest szczególnie interesujący właśnie teraz, kiedy jest dostęp do świeżych warzyw i owoców, a za kilka tygodni zacznie się prawdziwa jesień - mokra, zimna i szarzejąca. Czyli taka jaką uwielbiam ;)

4 komentarze:

  1. Ciekawe informacje ;) Chociaż nie wiem czy skusiłabym się na sok z buraków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się go bardzo obawiałam, ale okazał się zaskakująco smaczny :) Na tyle, że dzisiaj po raz drugi się na niego rzuciłam :)

      Usuń
  2. lubie sok z burakow taki jednodniowy w szklanej buteleczce...:)niestety nie mam sokowirowki wiec nie moge sobie sama przyrzadzac takich pysznosci, a musze przyznac ze wyglada to apetycznie...same witaminki:)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jabłka to naprawdę magiczne owoce. codziennie zjadam co najmniej jedno jabłko(od jesieni do wiosny) i czuję się lekko :-)

    OdpowiedzUsuń