piątek, 22 lutego 2013

Płaski mat

Jak wiadomo puder dla szczęściar z cerą mieszaną jest absolutnym niezbędnikiem ze względu na wiecznie świecącą się strefę "T". Dodatkowo świetnie utrwala i wyrównuje makijaż. Moim ideałem jest wersja w kamieniu brytyjskiej firmy Constance Caroll, Compact Refill.


Zużyłam już mnóstwo opakowań. Bardzo ładnie matuje i nie 'spada' z twarzy. Nie mam nic przeciwko efektowi płaskiego matu, więc często wgniatam go w skórę, żeby wytrzymał na niej cały dzień. Szczerze mówiąc nie do końca wiem, jak trzymają się na nim produkty do konturowania, bo nanoszę je bezpośrednio na podkład i dopiero zapudrowuję (co daj wg mnie bardziej naturalni efekt).


Zwykle korzystałam z widocznej powyżej 18, która jak pokazuje zdjęcie, ma wyraźnie różowy pigment w sobie, co mi pasuje, z powodu zimnej cery. Natomiast tym razem pani w drogerii zaproponowała mi wersję transparentną. Ma ona na pewno jaśniejszy i bardziej neutralny kolor i jestem ciekawa jak się sprawdzi i czy coś zmienia.
W moim odczuciu, jest dużo lepszy od zachwalanego pudru z My Secret, podobnie jak dużo bardziej wolę go od Inglota, który ma okropnie ciemną paletę. A ja mam bardzo bladą, praktycznie białą cerę, więc potrzebuję bardzo jasnych produktów. 
Niewątpliwą zaletą jest cena, wahająca się od 5-7 zł. Dostępny w małych, osiedlowych drogeriach, ale widziałam go też w drogerii Jasminum.


czwartek, 21 lutego 2013

Maskara, Maszkara czy Masakra?

Skusiły mnie opinie i będąc w Naturze chwyciłam z szafy Essence maskarę Lash Mania, Ultra Volume Mascara. Zdradziwszy moją ulubioną Fabulous Lash, miałam nadzieję na coś co powali mnie na kolana. No i jak to w życiu bywa - lepiej pozostać wiernym swoim wybrańcom.



Na plus na pewno oceniam szczoteczkę. Taka jak lubię - duża, gęsta, zwężająca się na początku. Mam bardzo grzeczne rzęsy - odpowiednio długie, mocno podkręcone (często dolne i górne haczą mi się w zewnętrznym kąciku) i raczej gęste. Nie są jakieś niezwykle, ale całkiem przyzwoite, bardzo je lubię. Od maskary oczekuję, że je po prostu podkreśli. Natomiast ta delikwentka przede wszystkim je skleja. Trzeba się dość mocno namachać żeby nie mieć strąków. Nie podkreśla końcówek, które są jaśniejsze i należałoby je zabarwić. 


Owszem, 10 zł to nie majątek. Ale są maskary w tej cenie, które nie osypują się tak perfidnie. A to mnie bardzo irytuje, bo z Fabulous Lash się to nie zdarza. Nawet moje bazarkowe kolorowe maskary się nie osypują.


Przyznaje, że po dwóch tygodniach od otwarcia gdy trochę 'przeschła', jej konsystencja znacznie się poprawiła i teraz po kilku minutach pracy osiągam efekt, który mnie jako tako zadowala. Nie ma cudów, ale można spokojnie wyjść z domu.


Mimo wszystko, spodziewałam się więcej rezultatów i zmęczę ją do końca, ale raczej drugi raz się na nią nie rzucę. Wrócę do swojego ulubieńca, wręcz nie mogę się doczekać ;)

środa, 20 lutego 2013

Radź sobie sama: Podania

Wszelkie urzędy, dziekanaty i inne zinstytucjonalizowane miejsca w większości ludzi budzą paniczny lęk. Zupełnie niepotrzebnie. Żeby poradzić sobie w takim miejscu, wystarczy wiedzieć co wolno, a czego nie wolno i w jakie dokumenty powinniśmy być zaopatrzeni.

Wzór podania/wniosku (w jakiejkolwiek sprawie!) zawsze jest taki sam:

Miejscowość, dn. X miesiąca Y r.
(Nadawca)
Imię nazwisko
Adres
Inne dane
(np. nr indeksu)

                                                                                                 (Odbiorca)
                                                                                                 Szanowny/a Pan/i
                                                                                                 tytuł naukowy, imię nazwisko
                                                                                                 stanowisko

Podanie/Wniosek

Treść:
1. Najpierw konkretnie, w pierwszym zdaniu o co chodzi: Zwracam się z uprzejmą prośbą/wnioskiem o... . LUB W związku z art. X danego aktu prawnego (np. Regulaminu studiów) wnoszę o...
2. Uzasadnienie: Swoją prośbę/wniosek motywuję... W związku z... Biorąc pod uwagę fakt... I tutaj znowu konkrety. Krótko zwięźle i na temat, im krócej tym lepiej, bo większa szansa, że sprawnie i szybko odbędzie się cała procedura.
3. Zdanie kończące: Np. Mam nadzieję na pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.

z poważaniem
(podpis)
Załączniki:
1. ...
2. ...
3. ...

Z rzeczy praktycznych:
  • Podpis zawsze odręczny, składany długopisem, najlepiej granatowym, żeby odróżniał się od treści. Brak podpisu lub podpis drukiem powoduje nieważność pisma.
  • Dobrym pomysłem jest wykonanie kopii i prośba o pokwitowanie złożenia pisma. W ten sposób można łatwo uniknąć sytuacji, gdy pismo zostanie zgubione w danym biurze, a interesantowi wmawia się, że nigdy go nie składał. Ot, takie zabezpieczenie :)
  • Sygnalizowanie, że zna się swoje uprawnienia i obowiązki (czyli po prostu Regulamin, Zarządzenie, Ustawę), zawsze wygląda troszeczkę inaczej. Dobre umotywowanie prośby to połowa sukcesu :)
  • Zwykle dany organ ma 14 dni na odpowiedź, chyba że w zasadach określających jego działanie wskazano inaczej.
  • W większości przypadków, od decyzji można się odwołać, a forma pisma wygląda identycznie jak powyższy szablon, tyle że w miejscu "Wniosek" czy "Podanie" wystarczy wpisać "Odwołanie".
  • Do każdego podania czy wniosku, dobrze jest dołączyć wszystko co może działać na naszą korzyść. Dotyczy to rozkładów jazdy, wydruków e-maili, stron internetowych czy kserokopii innych dokumentów. W przypadku problemów z planem, zgoda prowadzących złożona pod takim wnioskiem. W ten sposób można udowodnić swoją rację.
Urzędów i biur nie należy się bać! Spokój ducha i poczucie bezpieczeństwa ma nam zapewnić wiedza na temat tego co się dzieje i jakie mamy możliwości. Dlatego polecam się przygotować przed każdą wycieczką w takie miejsce :)

wtorek, 19 lutego 2013

Oleje orzechowe: Makadamia

W tej chwili już chyba każdy orzech jest wykorzystywany w kosmetyce i zwykle całkiem nieźle działają. Zawierają sporo tłuszczy roślinnych odżywiających, nawilżających i zmiękczających skórę. Są użyteczne, w miarę dostępne i często spotykane w kosmetykach.

Wcześniej jakoś nie przyciągały mnie orzechy Makadamia (bawi mnie nazwa, która pochodzi od nazwiska 'McAdam'). Ale tak się stało, że trafiłam na dwa produkty mające go (rzekomo!) w składzie ostatnio.


Jakoś mi nie po drodze ostatnio z własnymi wyrobami, a akurat masełko do ust własnej roboty szybko się zjadło, a kremu do rąk nie mogłam się dorobić. Nawet już trzymałam w łapce coś w Lidlu, ale przeraził mnie skład z tego co pamiętam.
 

Bardzo wiele dobrego słyszałam o masełkach do ust z Nivea. No i nie sposób im odmówić uroku! Bardzo przyjemne w użyciu, robią niesamowitą robotę z ustami, a moja wersja pachnie cudownie! Dla mnie to jak biała czekolada. Jedyne moje zastrzeżenie to brak orzechów Makadamia w składzie. Przeanalizowałam i nie ma! Jest masło shea odpowiedzialne za nawilżenie i olejek rycynowy do złuszczania martwego naskórka. Nawet się pojawił olej ze słodkich migdałów. Ale bardzo mi przykro - oleju z orzechów Makadamia nie ma. I nie mam pojęcia po co ta ściema. Produkt świetny, dobrze działa, sprawdza się. Kombinatoryka absolutnie zbędna.


Z kremem już nieco lepiej, olej z tytułowych orzechów jest, nawet dość wysoko w składzie, więc spora szansa, że jest go tam jakaś przyzwoita ilość. Cena niezła, bo 3,99 zł nie majątek za 100 ml. Cudownie się wchłania, dosłownie w kilka sekund, co bardzo w nim cenię. Nie klei się, nie zostawia tłustej powłoczki, za to przyzwoicie nawilża. Pochodzi z Aldiego, a dziwna marka Ombra San to, jak wynika z małego śledztwa względem producenta, wytwór dedykowany supermarketom. I w zasadzie skoro kosmetyk działa i nie szkodzi nie ma w tym nic złego ;). Nie bardzo mam co mu zarzucić.

niedziela, 3 lutego 2013

DIY: Masełko do ust

W końcu się odważyłam wrzucić coś na YT. Na pewno nie będę robiła tego często, jeżeli w ogóle jeszcze kiedyś się zdarzy. Jakość dość kiepska (szczególnie dźwięku), ale niestety, swój sprzęt do nagrywania zostawiłam w domu. Nie mogłam się jednak powstrzymać, zainspirowana konkursem BrunettsHeart :)

sobota, 2 lutego 2013

Róże i brzoskwinie

Duża ilość zajęć zdecydowanie nie sprzyja wysypianiu się, zdrowemu trybowi życia i dobremu wyglądowi. Dlatego ostatnio zamarzył mi się róż w nieco bardziej brzoskwiniowym kolorze, z odcieniem pomarańczu. Taki kolor powoduje, że człowiek wydaje się zdrowszy i bardziej rześki.

W końcu w moje łapki wpadł róż z Bell nr. 11


Wychodzę z założenia że róż, puder czy podkład to na tyle uniwersalne kosmetyki, że wystarczy mi po jednej sztuce z każdego rodzaju. Jeżeli mam drugą, to albo oddaję/sprzedaję, albo tak jak będzie w tym wypadku zużyję równolegle, co nie będzie trudne z uwagi na to, że opakowanie zawiera zaledwie 4,6 g.


Bardzo ładnie się rozciera i nieźle utrzymuje. Jest dużo mocniej napigmentowany od różu z Wibo, którego używałam dotychczas, a który posiadam w typowo różowym, zimnym odcieniu, który idealnie zgrywa się z moją cerą. Co do brzoskwinki z Bell jeszcze mam lekkie wątpliwości, ale pewnie najbliższe tygodnie pokażą, czy się pokochamy, czy pożegnamy ;).



Jak na razie jego efekt bardzo mi się podoba i pewnie przez najbliższy czas będę się nim bawiła. W zasadzie miałam ochotę na róż z Bell od czasu jak pojawił się w którymś z kosmetycznych boxów. I stwierdzam, że jak na razie warto było ;)