czwartek, 27 czerwca 2013

Ściąga do sklepu: składniki kosmetyków

Studiując człowiek jest zmuszony wkładać sobie do głowy mnóstwo rzeczy. Dlatego nie lubię zaśmiecania swojej pamięci i staram się tego unikać. Jednocześnie, stojąc przed drogeryjną półką, chciałabym wiedzieć, co tak naprawdę kupuję.

Dlatego stworzyłam sobie małą sklepową ściągę z, w mojej opinii, najpopularniejszymi składnikami kosmetyków, które uciekają mojej pamięci. 



Dodatkowo, oznaczyłam składniki szczególnie niepożądane (!) i te wyjątkowo korzystne (*). Przyznaję, że mi się to rozwiązanie bardzo sprawdza. Jeżeli ktoś miałby ochotę skorzystać, chętnie się podzielę: wystarczy kliknąć.

Ściąga jest w formacie pdf. Wystarczy pobrać, wydrukować i wyciąć. Ja swoją dodatkowo zabezpieczyłam taśmą klejącą, ale pewnie laminowanie sprawdziłoby się jeszcze lepiej.

U mnie się sprawdza :)
Przydatne czy nie?

wtorek, 11 czerwca 2013

Tarta Caprese

Połączenie pomidora i mozzarelli to wg mnie obok truskawek ze śmietaną i pieczarek z sosem sojowym, jedno z "jedynie słusznych połączeń" w kuchni. A jeżeli dorzucić do tego trochę kruchego ciasta, mamy do czynienia z bardzo przyjemnym początkiem sesji.

W zeszłym roku pisałam o sałatce caprese <klik>. Ale jak i w wielu innych dziedzinach życia tak i w kuchni, lubię rozwój. Dlatego sałatka ewoluowała w tartę. Bajecznie proste i szybkie, a jednocześnie niesamowicie smaczne.


Proces technologiczny jest bardzo prosty ;) Dobrze jest go zacząć dzień wcześniej wieczorem i zrobić ciasto żeby takowe poleżało sobie przez noc w lodówce. Ale po kolei!

Ciasto:
Pół kostki margaryny (a jeszcze lepiej masła!), ok. 2-2,5 szklanki mąki, pół szklanki wody, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, sól. Opcjonalnie dodatki: w moim wypadku siemię lniane :)

Margaryna musi być miękka, wtedy łatwo można ją połączyć widelcem z mąką, proszkiem, solą i nasionkami. Stopniowo dolewana woda ułatwia proces zagniatania. Wyrobione ciasto dobrze jest zawinąć w folię i zostawić w lodówce. 

Potem jest już tylko łatwo! Ciasto należy rozwałkować i wypełnić formę, piec ok 20-30 min. (ciężko mi określić temperaturę, bo mam piekarnik gazowy, ale dobrym wskaźnikiem jest zarumienienie ciasta). Na już upieczonym cieście układamy plasterki sera naprzemiennie z pomidorem. I jeszcze na 5-7 min do piekarnika, aż ser się delikatnie stopi. I gotowe! :) 


I jakoś tak mniej straszna się ta sesja robi ;)