fbpx
Wszystko Pod Kontrolą
Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że jestem za oszczędna i zużywam produkty zdecydowanie za wolno w stosunku do tego jak powinnam. Ale uzbierało mi się na szczęście w ostatnim czasie kilka opakowań 😉


Dove Silk Glow – nie ma wątpliwości, że żele pod prysznic Dove są świetne ;). Przede wszystkim nie zostawiają skóry wysuszonej i ściągniętej. Minęły całe wieki zanim zdążyłam go wykorzystać. I myślę, że chętnie wrócę do nich za jakiś czas, jak już pozużywam swoje zapasy. Uwielbiam ten z ogórkiem!

Intimea z białą herbatą – żel intymny z Biedronki za ok. 3 zł. Uwielbiam go. Przede wszystkim za skład, gdzie kwas mlekowy znajduje się bardzo wysoko, wyżej niż w superdrogim i supersyfiastym Lactacydzie. Starcza na przyzwoity okres czasu, ładnie pachnie i doskonale się u mnie sprawdza. To już będzie pewnie moje 5 – 6 opakowanie.

Ziaja Masło kakaowe – tego produktu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Uwielbiam je przede wszystkim za zapach i konsystencję, prawdziwie maślaną. Ma całkiem przyzwoity skład. Przez swoją treściwą formę najlepiej sprawdzało mi się do stóp, ale nie raz i nie dwa używałam go do rąk. Dla mnie produkt bardzo uniwersalny i o przyjemnym działaniu. 


Maybelline Affinitone 03 Sand Beige – zużyłam kolejne opakowanie i jak na razie ostatnie. W dużej mierze dlatego, że znalazłam coś co mi bardziej pasuje. Ale na Affinitone nie mogę złego słowa powiedzieć. Bardzo ładnie wtapia się w skórę i przy lekkiej formule ma bardzo przyjemne krycie. Jedynym minusem jest nieco za ciemna dla mnie gama kolorystyczna. Niestety, w Polsce niższe numery nie są dostępne. A szkoda 😉

Ziaja Redukcja Łupieżu – szampon jak szampon, mył włosy i tyle 😉 nie mam problemu z łupieżem, więc ciężko mi ocenić, czy działa w jakikolwiek sposób redukujący łupież, ale sądząc po składzie – słabe szanse. Natomiast był dość ekonomiczny, miał gęstą konsystencję, co mi bardzo odpowiadało i przyjemny zapach.

Zmywacz Sensique Mango – do dostania w Naturach za kilka złotych. Bardzo lubię te buteleczki. Genialnie nadają się do robienia odlewek produktów i podróżowania z nimi. Sam zmywacz całkiem nieźle radzi sobie z usuwaniem lakierów, przy czym trzeba uważać na zapachy. Truskawkowy był nie do zniesienia, natomiast mango pachnie cudownie i świetnie maskuje denerwującą woń zmywacza. 

Essence Crystallised – błyszczyk z edycji limitowanej, zimowej, sprzed dobrych 2 lat. Natomiast ja uwielbiałam go za opakowanie ze śniegowymi gwiazdkami i kolor – delikatny, pastelowy róż. Irytowała mnie konsystencja – niesamowicie się kleił. Z tego co pamiętam, nie był też najtańszy. Ale już po nim i więcej nie będzie 😉

Muszę jakoś porządniej zabrać się za wykańczanie rozmaitych buteleczek. Słabo, słabo jak na razie 😉

7 odpowiedzi

  1. może to nie oszczędność a różnorodność wśród kosmetyków?? ja mam ich tyle, że używam codziennie innego i też na długo mi starcza. chociaż od kilku dni założyłam sobie bana na kupno nowych kosmetyków bo zaśmiecam łazienkę tylko ;P

    obserwuje i zapraszam do mnie. miło mi będzie jeśli zagościsz w moim gronie obserwatorów.

  2. No właśnie w moim przypadku to jednak chyba przesadna oszczędność, gdyż nie posiadam a tym bardziej nie używam na raz więcej niż jednego produktu z danego typu XD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *