fbpx

Zamiast mleka

A w zasadzie mleka krowiego. Bo też takowe jest dla większości ludzi dorosłych (a w tym mnie 😉 niezdrowe i trudne do strawienia. Jednak ciężko jest sobie poradzić z brakiem mleka w diecie – kawa bez mleka? Co do musli?! Okazuje się, że alternatyw jest sporo 😉




Kwestia eliminowania mleka jest dyskusyjna. Przy czym argumenty na temat wapnia w ogóle do mnie nie trafiają. Jest sporo innych produktów zawierających większą ilość, lepiej przyswajalnego wapnia. Od razu też dodam, że mleko poddane jakimkolwiek procesom fermentacji mi nie szkodzi – jogurty, kefiry itp. mogę spożywać w każdej ilości. Więcej na temat eliminowania mleka można (i szczerze zachęcam!) poczytać tutaj: Azjatycki Cukier.

Szkodzi mi surowe mleko i słodka śmietana. Prawdopodobnie z powodu nietolerancji laktozy przez mój organizm. Druga sprawa to fakt, że mleko działa „rozgrzewająco”, co oznacza mniej więcej tyle, że zaostrza stany zapalne w organizmie. Trzeci problem to hormony, które są naturalnym elementem mleka (w końcu krowa to żywe stworzenie, a jej pokarm jest zaprogramowany dla cielaczka, nie dla człowieka ;), które prawdopodobnie dokładając się do mojego organizmu robią sporo bałaganu.

Nie mam pojęcia na ile moje hipotezy są prawdziwe. Ale pozostaje faktem, że odstawienie mleka służy zarówno mojemu żołądkowi jak i twarzy. Odstawienie mleka spowodowało natychmiastową, ogromną różnicę. Tyle, że ciężko się pozbyć mleka z diety ;). Po ponad dwóch latach bezmlecznej diety odkryłam kilka zamienników ;).


Dwa moje zasadnicze problemy to kawa i musli. Tak jak wszędzie indziej jestem w stanie zastosować coś innego w miejsce mleka, tak w tych dwóch przypadkach jest to praktycznie niemożliwe. Zaczęłam więc szukać alternatyw.

Przede wszystkim, istnieje cała grupa napojów opartych o rozmaite rośliny. Najbardziej znane są mleko migdałowe, ryżowe czy sojowe. Przy czym tego ostatniego nie polecam i sama nigdy chyba nie będę piła, gdyż może ono niekorzystnie wpływać na układ hormonalny. Więcej informacji na ten temat tutaj: Cudowne Diety lub Dobra Metoda.

Próbowałam już produkcji własnego mleka migdałowego, ryżowego i kokosowego. Bardzo przyjemne zajęcie, w zasadzie też dość szybkie jeżeli się ma blender. Wszystkie warianty są bardzo smaczne i doskonale sprawdzają się do musli. Jak zrobić sobie takie mleko można poczytać np. na Desighyourlife, całkiem świeży wpis i przepiękne zdjęcia ;).

Tyle, że ja nie zawsze mam czas. Niestety mleka nie-krowie jeżeli już są dostępne w sklepie, kosztują nawet ok 20 zł za 1l, dlatego lepiej i taniej jest je zrobić samemu. Ostatnio korzystając z promocji w Rossmannie spróbowałam mleka owsianego (widocznego na zdjeciu powyżej ;). Ma interesujący, słodkawy smak, i tak jak świetnie sprawdzi się do musli, tak do kawy niezbyt mi podchodzi. Nadaje jej taki zdecydowanie zbyt zbożowy posmak oraz podobnie jak większość „mlek” na bazie roślinnej jest zbyt rzadkie.


Przez dłuższy czas piłam czarną kawę, jednocześnie bardzo tęskniąc za „białą”. Podobnie jak za okazjonalnym kakao. Będąc pewnego razu w sklepie, oświeciło mnie – czemu by nie spróbować mleka w proszku? Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Jest to produkt na tyle przetworzony, że wszelkie niepożądane przeze mnie substancje już dawno zostały wyeliminowane. Nie twierdze, że jest zdrowe – bo nie jest. Ale przyswajane w rozsądnych dawkach krzywdy mi nie robi. I dopóki nie znajdę lepszej alternatywy, zamierzam się rozkoszować „zabielaną” kawą ;).

Jakieś pomysły ;)?