poniedziałek, 10 marca 2014

Kredki na co dzień

Nowy semestr potraktował mnie dość surowo, wymuszając plan z zajęciami codziennie od godz 8 do 18. Wczesno-poranne godziny nie specjalnie pozytywnie wpływają na moje chęci do wykonywania oryginalnego makijażu. Często żałuję, że mi się trochę bardziej nie chciało, później w ciągi dnia. Ale na wszystko są sposoby ;)





Przy okazji limitowanej edycji Essence 'Love Letters' zdarzyły się dwie kredki - grafitowa i beżowa. Skusiła mnie głównie cena - 6,99 zł za sztukę, oraz kolorystyka - wybitnie nadająca się do makijażu dziennego. Co więcej, obie zaopatrzone są w gąbkę na końcach, co świetnie sprawdza się przy szybkim rozcieraniu ok. godziny 6:45 rano ;). Ciężko sobie tymi kolorami zrobić krzywdę, a z drugiej strony ładnie podkreślają oko.
 


Jestem pozytywnie zaskoczona ich jakością. Przede wszystkim, są bardzo miękkie i przez to doskonale się nimi pracuje. Grafitowa jest bardzo dobrze napigmentowana i daje niezły efekt. Natomiast beżowa jest nieco słabsza, ale przy okazji połyskująca. Dalej bardziej subtelny efekt.

Tak jak nie przepadam za kredkami czy samą firmą Essence, tak te dwa drobiazgi przypadły mi do gustu. Sprawdzają się świetnie jako alternatywa (dużo szybsza ;) dla eyelinera. Trzeba jedynie uważać jeżeli nie używa się cieni i przypudrować powiekę, bo lubi się odbijać. Poza tym nie mogę im niczego zarzucić ;).

3 komentarze:

  1. Ja w zasadzie nie używam kredek do oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie też nie używałam, ale te dwie mnie przekonały i wyjątkowo mi przypadły do gustu ;)

      Usuń