piątek, 24 października 2014

Miejsce pracy

Ostatnia przeprowadzka nauczyła mnie bardzo ważnej rzeczy na mój temat - miejsce pracy jest mi absolutnie niezbędne. I każdemu będę to rozwiązanie polecała ;)



Przez kilka tygodni po przeprowadzce nie miałam biurka. Ponieważ pokój jest bardzo mały, początkowo myślałam, że nie będzie mi ono potrzebne. Jednak okazało się, że moja produktywność znacznie spadła. Siedzenie w zgiętej pozycji i do tego na łóżku kończyło się na dwa sposoby (zwykle na raz): bólem pleców i oglądaniem seriali w pozycji horyzontalnej.

A więc postanowiłam nabyć biurko. Żeby się wreszcie ogarnąć.

Wybór padł na to śliczne, malutkie, białe cudo czyli biurko z Ikea z serii LACK. Bez problemu można je znaleźć na Allegro w cenie ok. 150 zł + kurier. 



Trochę się obawiałam czy poradzę sobie ze skręceniem go. Nigdy nie miałam okazji składać mebli z Ikea. Okazało się, że nie miałam z tym najmniejszego problemu. Instrukcja była dla mnie bardzo jasna i dobrze rozrysowana. Poszło raz dwa, co widać na załączonym obrazku ;). Dodatkową zaletą jest to, że można je skręcić w dwie strony, tzn. metalowa noga może być albo po lewej albo po prawej, zależnie od fantazji i układu mebli w pokoju. Zachorowałam też na pasującą do zestawu komódkę, ale niestety nie ma szans, żeby mi się zmieściła w pokoju.



Z uwagi na wręcz ekstremalnie małą powierzchnię (50 x 73 cm), miejscem trzeba uważnie gospodarować. Z tego też powodu, co widać powyżej, głośniki zawiesiłam na ścianie. I baaardzo jestem z siebie dumna, że na to wpadłam ;).




Wszystkie stałe elementy wyposażenia biurka również zostały ograniczone do minimum. Szklanka z przyborami pisarskimi (których stanowczo za dużo nagromadziłam przy okazji wrześniowych promocji artykułów biurowych) i samoprzylepne karteczki są najczęściej wykorzystywane, więc otrzymały miejsce. Telefon i tak zawsze leży na wierzchu.



Oczywiście cały czas pod ręką musi być duży kubek z jakimś płynem. Nawadnianie to podstawa. Oczywiście kubeczek na podkładce, żeby nie zniszczyć blatu nowego mebelka. Z tego samego powodu na środku leży podkładka (Pepco, ok. 4 zł). W mojej wyobraźni, kiedyś w przyszłości w moim własnym (stanowczo większym) mieszkaniu, biureczko będzie pełniło funkcję toaletki. Którą z resztą już teraz częściowo pełni, z racji braku lepszego miejsca na lustro.

Jestem też zakochana w dużej szufladzie pod biurkiem. Obecnie dzielą ją: reszta biurowych niezbędników i kolorówka. Takie wielofunkcyjne miejsce.

Czy tylko ja tak mam, że pracować i uczyć się umiem wyłącznie siedząc przy stole? :)

5 komentarzy:

  1. Ja praktycznie nie korzystam z biurka - większość czynności wykonuję na łóżku ;P ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w takiej sytuacji natychmiast zasypiam xD Także gratuluję kontroli nad sobą! :D

      Usuń
  2. Świtnie się sprawdzi w roli toaletki, chociaż ja go kiedyś szukałam i pamiętam, że była to seria Mickie. Może są bardzo podobne po prostu. Ale kolorowo u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory to kwestia eksperymentów z nową lampą fotograficzną :) Dopiero uczę się tego światła :)

      Usuń
  3. Ładnie u Ciebie :) Nominowałam Cię do "jaków" :)

    OdpowiedzUsuń