środa, 7 stycznia 2015

Korzystanie z zapachów

Zapach jest tak samo częścią wizerunku, jak ubrania, makijaż czy biżuteria. Powinien pasować do osoby i sytuacji, podkreślać osobowość. Dobrze więc wiedzieć, jak z niego korzystać.


Do napisania tego tekstu zainspirował mnie prezent gwiazdkowy, o którym już od dłuższego czasu po cichutku marzyłam. Lilas Mauve to po prostu zapach majowego bzu. Tak jak nie przepadam za wiosną, tak ten zapach bardzo dobrze mi się kojarzy. 
Swego czasu trochę drążyłam temat tego czym i jak zapewnić sobie długotrwałą, przyjemną aurę zapachową. Każde pachnidło składa się z olejków, czyli substancji faktycznie pachnących, środków homogenizujących i wzmacniających, oraz w większej części z rozpuszczalnika - zwykle lotny alkohol. Rzecz jasna, różne typy płynów zapachowych mają różne ceny - im więcej olejków, tym większa cena. Przede wszystkim, należy rozróżnić moc z jaką różne płyny dostępne na rynku zapewniają zapach:

  • mgiełki - najsłabsze, służą bardziej do odświeżenia niż nadania zapachu.
  • wody toaletowe - dają krótkotrwały efekt zapachowy
  • wody perfumowane - średniotrwałe, zawierają mniej olejków niż perfumy.
  • perfumy - zwykle prawie połowę ich objętości stanowią olejki. Pachną zdecydowanie najmocniej i najtrwalej.
Ale nie wszystko stracone. Można sobie pomóc poprzez właściwą aplikację perfum (potocznie tak nazywa się wszystkie zapachy do użytku osobistego) i cieszyć się lepszym efektem. Ważne są miejsca w jakie aplikuje się zapach. Stereotypowo, powinny to być miejsca za uszami i nadgarstki. Otóż niekoniecznie jest to właściwe podejście.

Zapach wbrew pozorom lepiej będzie się trzymał na tworach bardziej martwych niż skóra, np. na włosach. Dobrym strategicznie miejscem jest też krawędź spódnicy czy luźnego swetra. W trakcie ruchu przepływ powietrza powoduje uwalnianie kolejnych porcji zapachu. 

Zawsze można też odświeżać zapach w ciągu dnia. Od kilku lat na rynku dostępne są przenośne, kilkumililitrowe atomizery. Pompujemy zapach i dzięki temu można cieszyć się jego nową dawką kilka razy w ciągu dnia. Tyle, że to najmniej ekonomiczne wyjście, bo jednak zużywamy cenny płyn. Natomiast sam atomizer można znaleźć na Allegro za niewielkie pieniądze.


Nie należy pocierać miejsc spryskanych zapachem, np. pocieranie o siebie nadgarstków. Przede wszystkim, wytwarzana w ten sposób wyższa temperatura ciała oraz tarcie przyczynią się do szybszego rozpadu związków chemicznych odpowiedzialnych za zapach. A więc krócej będzie się ulatniał.

Miejsca na skórze, w które aplikujemy zapach warto wcześniej posmarować kremem z wysoką zawartością parafiny. Ewentualnie można się pokusić o ciekłą parafinę z apteki (ok. 3 zł), ale lepiej z nią uważać, bo zbyt duża ilość spowoduje błyszczenie skóry i może brudzić. Taki film ochronny na skórze powinien zadziałać przy przedłużaniu zapachy w przypadku większości zapachów.

Lubię ładnie pachnieć i w mojej opinii nuta zapachowa jest ważniejsza niż trwałość produktu. W końcu mam się dobrze czuć z tym elementem "garderoby" przez cały dzień ;)

4 komentarze:

  1. Zawsze pocierałam nadgarstki! Teraz przestanę:D
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przestałam, jak się o tym dowiedziałam :D

      Usuń
  2. Ciekawy patent z tą parafiną, nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez przypadek na niego trafiłam i też mnie zaskoczyło, ale działa :)

      Usuń