piątek, 6 marca 2015

Kaprys ma znaczenie!

Kaprys, zachcianka albo fanaberia. Siła napędowa motywacji.


Pojawia się pod wpływem impulsu i można go rozpoznać po charakterystycznym ssaniu w okolicach splotu słonecznego. Nie ważne jak go nazwać czy zdefiniować, uważam że jest on siłą napędową motywacji.

Sporo takich chwilowych zachcianek przepada w pomroce dziejów, jako niespełnione. Ale jeżeli któryś przyczepi się na dłużej, istnieje szansa, że przerodzi się w cel. Sam w sobie kaprys nie powinien być podstawą działania. Ale dlaczego nie zatrzymać go na dłużej, przemyśleć, przepracować i przebudować na swoją korzyść?


Pomysł oparty na fanaberii ma tą wyższość nad racjonalnie wypracowanymi zadaniami, że zawiera w sobie niewyjaśniony element wewnętrznego, wręcz podświadomego przeświadczenia o swojej słuszności. Co więcej, to przecież nie znaczy, że zachcianka nie ma sensu. Prawdopodobnie ma, i to dużo głębszy niż się wydaje.

Z przekonania oraz własnego doświadczenia, uważam że intuicja jest niezwykle ważna. Sprawdza się nie tylko przy wyczuwaniu nadchodzących (zwykle niedobrych) zdarzeń. Zachcianka to rodzaj takiej pozytywnej intuicji.


Najlepszym przykładem jest jedzenie. Pomijając uzależnienie od czekolady i innych zbyt-dobrych-i-niezdrowych rzeczy, bywa że przychodzi ochota na np. kapustę kiszoną. Wyjaśnieniem zagadki jest prawdopodobnie prozaiczny niedobór konkretnych składników pokarmowych w organizmie. Mechanizm wypracowany przez ewolucję, pozwalający żywym stworzeniom dbać o swój organizm. Tyle, że w umyśle pojawia się taki kaprys bez wyraźnej przyczyny. 

Myślę też, że ilość pomysłów i zachcianek wzrasta wraz z dbaniem o swoją kreatywną stronę. Umysł pobudzany do tworzenia, będzie produkował więcej chwilowych przebłysków, a więc i tego typu fanaberii.


Nie jestem za tym, żeby w życiu kierować się wyłącznie chwilowym widzimisię. Natomiast jak najbardziej uważam, że warto taki kaprys zapisać, przemyśleć i poczekać. Dotyczy to wszystkich fanaberii, nawet tych najbardziej szalonych i nierealistycznych. Być może wykluje się z niego coś znacznie ciekawszego niż początkowo mogłoby się wydawać ;).

2 komentarze:

  1. Ja czasami podążam za moimi kaprysami :D
    Zwłaszcza jak mam ochotę na coś do zjedzenia :)
    Oczywiście nie czesto, ale czasami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, za tymi spożywczymi kaprysami to aż za często podążam xD

    OdpowiedzUsuń