piątek, 27 marca 2015

Wieczorny przybornik

Koniec pracującego tygodnia to dla zmęczonych ludzi - takich jak ja - idealna okazja na chwilę odpoczynku. Żeby ułatwić sobie życie, wszystko powinno być w zasięgu ręki.



Wieczór. Komputer ustawiony na automatyczne zamknięcie po serialu. Po kąpieli, w świeżej piżamce, w cieplutkim łóżku nic nie ma prawa mi zakłócać spokoju. Nie wyjdę, nie ma mowy. Wszystko ma być pod ręką.


Skoro serialik sobie leci, mam wreszcie chwilę żeby się wymiziać:

  • do stóp: Green Pharmacy, Foot Care z ekstraktem z owoców kasztanowca i ekstraktem z liści czerwonych winogron. Pachnie przepięknie, aczkolwiek aptecznie i ziołowo. Natychmiast się wchłania i bardzo fajnie nawilża. No i kosztuje coś ok. 4 zł.
  • do dłoni: Isana Urea 5%, czyli z pięcioprocentową zawartością mocznika. Świetnie nawilża, pachnie przeciętnie, aczkolwiek dość długo się wchłania. Na dzień nie bardzo, ale na noc jako treściwy krem sprawdza się świetnie.
  • do łokci/kolan/innych przesuszonych okolic: Yves Rocher, Expert Reparation. Masło shea na pierwszym miejscu w składzie, oprócz tego olejek z rzepaku i roślinna gliceryna. Cudo! Przepięknie pachnie, nawilża nawet najbardziej oporne rejony. Aczkolwiek wchłania się bardzo długo i kosztuje... za dużo (niech żyją prezenty mikołajkowe!) 


W trakcie snu organizm się regeneruje. Można mu więc pomóc:

  • Do włosów: Marion, kuracja z olejkiem arganowym to świetny zlepek silikonów, które moje włosy uwielbiają. Ładnie pachnie, zabezpiecza końcówki i kosztuje coś ok. 8 zł. 
  • Do twarzy/dekoltu: Ziaja Ulga, płyn micelarny. Aczkolwiek przyznaję, że częściej korzystam z niego rano, zaraz po przebudzeniu.
  • Do upartych pięt: Maść na odciski Aflofarm. Działa jak azjatyckie skarpetki z kwasami do złuszczania naskórka stóp, a kosztuje dużo mniej. 
  • Oprócz tego pod ręką mam takie drobiazgi jak termometr, tabletki przeciwbólowe, maści apteczne i leki które biorę na stałe. 
Po takim dopieszczeniu się, zabezpieczeniu i odżywieniu (skóry i włosów) śpi się duuuużo lepiej. Po takim wieczornym rytuale wstaje się też łatwiej :)

2 komentarze:

  1. U mnie ten marion do włosów czeka na swoją kolej :D A w przyborniku koło łóżka mam to, co chcę jak najszybciej wykorzystać :D Ale mi nie idzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zaczynam wyznawać zasadę, według której nie należy się męczyć z kosmetykiem. Jeżeli mi nie podchodzi i muszę go zużywać, to chyba wolę wyrzucić albo oddać :) A olejek Marion sprawdza się super ;D

      Usuń