poniedziałek, 4 maja 2015

Dlaczego nie cierpię wiosny?

W zasadzie ten sam zestaw powodów mogę zaadaptować do lata. Sezon wegetacyjny zdecydowanie nie jest moim ulubionym, a moment nastania wiosny to dla mnie raczej powód do smutku niż radości. Tyle, że mam ku temu swoje powody!



Koronny argument to robale. Wyłażą z każdej dziury i swoimi obrzydliwymi odnóżami pchają się do świata ludzi. Pająki karaluchy, muchy, osy, szerszenie i cała reszta badziewia. Na widok jakiegokolwiek z nich dostaję drgawek obrzydzenia przemieszanego ze strachem. Natomiast uczucie czegoś spacerującego po mojej skórze powoduje u mnie napad paniki. No po prostu NIE. I żadne argumenty na temat równowagi w przyrodzie i ekosystemów nie są w stanie mnie przekonać. 


Kolejnym powodem jest alergia. Katar, ból głowy, kaszel i duszności to główne atrakcje wiosny. Po lekach natomiast ustępują, natomiast chce mi się spać i nabieram wody. Odczulić się nie mogę, bo w moim przypadku się nie da. Jasne, są gorsze choroby, ale ta jest wyjątkowo upierdliwa. W zasadzie sezon na "nigdzie nie idę, bo się uduszę" trwa do połowy września.



A po trzecie jest gorąco. Za gorąco, w zasadzie do połowy sierpnia. Nienawidzę się pocić i czuć przegrzana. Jest to tak okropny stan, że sto razy bardziej wolę być zmarznięta. Zimowa garderoba też jakoś bardziej mi podchodzi. Po prostu jestem przeciwna wiośnie i latu. 

Jedynie wrażenia estetyczne trochę ratują wizerunek cieplejszych pór roku. Ale tylko trochę.

6 komentarzy:

  1. ty tak serio, czy masz takie poczucie humoru??? no, albo takie zachwianie spojrzenia na świat, zacznij to leczyć, bo niedługo zaczniesz narzekać na marcujące się koty pod oknem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio serio ^^ Z resztą, jasno określiłam swoje powody. Aha, i leczę się od dawna, odkąd pamiętam ;). Narzekam sporadycznie (co widać po archiwum, więc proponuję przejrzeć zanim zaczniesz wypisywać bzdury), do czego na szczęście mam prawo na SWOIM blogu. Pozdrawiam Wszystkie Kochane Anonimy <3

      Usuń
    2. :) trzeci powód jeszcze jestem w stanie zrozumiec, ale dwa pozostałe..... bez tych robaczków, nawet ie byłoby cię na świecie, pozdrawiam, wiem, że nie narzekasz, dlatego w takim szoku jestem:) blog Twój, ale przyroda jest dla wszystkich i to jest wazniejsze, niż twoje natręctwa i nie leczona alergia:)

      Usuń
    3. Eh, radzę przeczytać jeszcze raz. UWAŻNIE. Napisałam przy robalach wyraźnie - w poważaniu mam ekosystemowe argumenty. To, że mam świadomość tego jak działa szeroko ujęta przyroda nie znaczy, że mi się to musi podobać. Przy alergii napisałam równie wyraźnie - mimo leczenia nie mogę się odczulać. Tak to jest przy alergiach krzyżowych (btw. immiesłowy przymiotnikowe z partykułą "nie" pisze się razem ;). A najważniejsza w moim świecie jestem ja ;) Moje potrzeby, upodabnia i kaprysy. Whimsy matters - o tym jest mój blog. Więc jeżeli nie rozumiesz tej prostej kwestii, to żegnam i życzę powodzenia. Dalszej dyskusji nie przewiduję, a kolejne bezcelowe anonimowe komentarze będę już usuwała. Nie zamierzam dokarmiać trolli ;)

      Usuń
  2. a ja kocham wiosnę, wszystko się budzi do życia, człowiek nabiera energii i jest pięknie :) no pomijając Twoja alergie...ale to piękny, słoneczny okres, który ja uwielbiam :D nawet te robale, gorzej w lato, kiedy juz na prawdę dają w kość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie całe to słońce i budzenie się do życia wpędzamnie w stan depresyjny. Nie trafia to do mnie wcale. Trochę lepiej jest tylko jak pada. Ideałem jest porządna burza ;)

      Usuń