poniedziałek, 29 czerwca 2015

W połowie 2015

Dobiega końca pierwsza połowa 2015 roku. No i muszę to przyznać: jest nieźle.



Oczywiście do ideału sporo brakuje, a w końcu nie chodzi o to żeby króliczka złapać, ale by go gonić! A na pewno w porównaniu z moim podsumowaniem 2014 skróciłam dystans.

Z 12 celów przewidzianych na ten rok 6 jest już praktycznie zrealizowanych, a kolejne trzy są w fazie realizacji. Jak tak dalej pójdzie to na początku października będę musiała coś dorzucić do listy, bo przecież nie będę sobie obniżała poprzeczki! Ostatnie tygodnie, chociaż bardzo stresujące, były też bardzo pozytywne.

Największą wartością ostatnich miesięcy jest to, że odważyłam się na zmiany, które wydawały mi się niemożliwe. Głównie chodzi o zmianę otoczenia i przewartościowanie priorytetów. Z perspektywy czasu pewnie będę się z tych rewolucji śmiała, uważając je za błahe ;)

Przestałam się nareszcie przejmować tym, co mówią inni. Ważne jest zdanie M. i najbliższej rodziny. Reszta mnie nie interesuje. Uwolniłam się też, po raz kolejny z resztą, od paru rzeczy zakłócających mój spokój. Nad resztą przywar dalej pracuję.

Jedną z rzeczy, które cieszą mnie najbardziej jest to miejsce w sieci, moje własne. Prowadzone zgodnie z moim kaprysem - Whimys matters. Zmieniłam nieco tematykę, w stronę rozwojowej i organizacyjnej, bo te kwestie mnie obecnie pasjonują. Nie spodziewałam się, że mimo wszystko przybędzie mi czytelników i to dość sporo! Dziękuję, że jesteście :)

Kolejnym miejscem w sieci, które mnie cieszy jest mój kanał na YouTube, który ma za zadanie wzajemnie uzupełniać się z blogiem. Moje malutkie sukcesy na tym polu również mnie niezwykle satysfakcjonują i zaostrzają apetyt na więcej. Ciekawych zapraszam do oglądania: Adorossa

Mam tylko nadzieję, że pozytywne wibracje utrzymają się w kolejnych miesiącach :)

A jaka była Wasza pierwsza połowa roku 2015?

4 komentarze:

  1. Gratuluję spełnionych postanowień ;)! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że tak Ci się wszystko układa! :) Ja nigdy (oficjalnie) nie robię postanowień - jakoś z tym mi się lepiej żyje (chociaż muszę przyznać, że często sobie porównuję, czy moje działania charakteryzuje tendencja wzrostowa, czy jednak lecę w dół :P - jakiś poziom kontroli być musi ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba po raz pierwszy w życiu zrobiłam takie solidne plany i świetnie mi się to sprawdziło :) No i wiadomo! Kontrola to podstawa ;)

      Usuń