fbpx

4 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Belgii

Niedawno minęła druga miesięcznica mojego mieszkania w Belgii. Jako, że pierwsze wrażenia z pobytu mam już za sobą, stwierdziłam, że są 4 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Belgii.

Twarda woda

Pierwszą rzecz zauważyłam bardzo szybko – mianowicie jest to bardzo twada woda. W zasadzie tak twardej wody to ja wcześniej nigdzie nie zaznałam. Każdorazowe pozostawienie nawet niewielkiej ilości wody na armaturze oznacza ślady. Żeby więc sobie z tym radzić, Belgowie mają w sklepach sporo środków na bazie octu czy kwasku cytrynowego. I sporo reklam tych środków w telewizji 😉

Samoloty

Oprócz tego, warto wiedzieć, że Bruksela jest jednym z bardziej ruchliwych lotniczo rejonów w Europie. W związku z tym, od przelatujących samolotów nie ma ucieczki. Mnie osobiście to jakoś bardzo nie przeszkadza – nie pierwszy raz mieszkam niedaleko lotniska. Ale wiem, że jest sporo osiedli w Brukseli i okolicach, gdzie ludzie protestują z powodu ruchu lotniczego. Nie ma też co się łudzić, że jak przy wynajmie nie odnotowało się samolotów to jest się bezpiecznym. Trasy zmieniane są bardzo często i prędzej czy później samoloty się pojawią. Dla mnie na szczęście jest to bardziej rozrywka chwilowo, bo mogę sobie obserwować samoloty siedząc w biurze w pracy :).

Belgijska etykieta

Czymś co mnie jednak zaskoczyło chyba zdecydowanie najbardziej jest… belgijska kultura powitań. Mianowicie, Belgowie lubią się całować na przywytanie. Ze wszystkimi, niezależnie od płci. Ot, taka kultura. Przy czym dla mnie to jest chwilowo koszmar, ponieważ z natury mam potrzebę bardzo dużej strefy osobistej. Każdorazowy poranek w pracy z serią buziaków od w sumie jeszcze na ten moment słabo znanych osób stanowi prawdziwe wyzwanie. Liczę, że z czasem się przyzwyczaję.

Języki

A ostatnią kwestią, tym razem pozytywną, jest obecność języka angielskiego w sferze publicznej. Przyjeżdżając tutaj obawiałam się bariery językowej. Nie chciałam wisieć na Michale i być dla niego kulą u nogi. Jednak bardzo szybko się okazało, że szczególnie wśród młodszych pokoleń, znajomość angielskiego jest powszechna i solidna. Nie mam więc problemu z codziennym funkcjonowaniem tutaj. Co prawda, zamierzam uczyć się francuskiego, ale na szczęście nie będę pod aż tak dużą presją otoczenia. Będzie tej presji tylko troszeczkę ;).

I to są właśnie 4 rzeczy, które zaskoczyły mnie w trakcie pierwszych tygodni mieszkania w Belgii :).