fbpx

Musisz znać odpowiedź

Słuchałam sobie ostatnio podcastu Karoliny Sobańskiej. Wróciłam do niego trochę z braku lepszego materiału i się mile zaskoczyłam. Pamiętam, że pierwsze kilka odcinków mnie zniechęciło, ale ostatnie trzy są jak to się mówi  „w pytkę”. Poziom zdecydowanie wzrosł i jest to nauczka żeby wracać do materiałów, co do których nie byłam przekonana – szczególnie, że zaowocowało to materiałem o tym, że jak każdy, musisz znać odpowiedź.

LINK DO FILMU

Ale ja nie o tym! Czymś co mnie zafascynowało w jednym z odcinków było stwierdzenie dr Joanny Podgórskiej, która jest gościem Karoliny w podcaście, o reakcji mózgu na pytania. A mianowicie, że mózg nie spocznie, dopóki nie pozna odpowiedzi na pytanie. Padły dosłownie dwa zdania, które zapaliły mi w głowie lampkę – ale jak to? Przecież nie znam odpowiedz na tak wiele pytań. Większość ludzi tak ma a jakoś wszyscy funkcjonujemy. I paradoksalnie – coś wtedy odciągnęło moją uwagę i to pytanie porzuciłam.

Ale ono tam cały czas było, wisiało i czekało na dobry moment. A ten nadszedł wraz z rozkimną  na temat zjawiska, w ramach którego uciekła mi jakaś myśl i nie mogę przestać jej szukać. Natomiast jeżeli się poddaję, to zostaję z takim uczuciem ssania w głowie, coś jak czarna dziura. Albo Mały Głód. Swoją drogą, jak dobrze pamiętam to właśnie ta kwestia mnie zawiesiła przed półką z makaronami w Carrefourze. Czy tylko ja tak miewam?

Instynktowne drążenie tematu

W każdym razie, przypomniało mi się to stwierdzenie z podcastu i zaczęłam szukać. Polski internet mnie zawiódł, ale już ten anglojęzyczny dał radę. I rzeczywiście, wychodzi na to, że mózg jest tak skonstruowany żeby szukać odpowiedzi na pytania do upadłego. To trochę wyjaśnia, dlaczego research na uspokojenie tak dobrze działa. Po prostu pozwala nakarmić ten mały głód wiedzy i zapchać tą czarną dziurę. Ładnie po angielsku to się nazywa instinctive elaboration – instynktowna elaboracja w bardzo wolnym tłumaczeniu, albo preferowane przeze mnie instynktowne drążenie tematu. No po prostu musisz znać odpowiedź i już.

Paradoksalnie, nawet jeżeli są to pytania typu skąd przybyliśmy, dokąd zmierzamy i czy wszechświat stworzył Latający Potwór Spagettii, to dojście do konluzji, że pewnej odpowiedzi nie ma też jest pewną odpowiedzią. Swoją drogą, mam też taką swoją roboczą teorię (to wyrażenie pożyczam od  Andrzeja Tucholskiego!), że czasem niemożność poznania odpowiedzi powoduje, że czynimy sobie założenie. Domyślamy się, że ktoś coś chciał, coś myśli bądź jest jakiś, z pewnego rodzaju własnego lenistwa umysłowego. Najcześciej poznanie faktycznej odpowiedzi wymaga wysiłku, a człowiek z natury jest energoszczędny. Tyle, że potem dryfujemy przez życie z jakimś błędnym założeniem albo stereotypem – pułapka w którą sama siebie lubię wpędzać. Chociaż podobno stereotypy nie są jednoznacznie złe tak długo jak pamiętamy, że istnieją i moga na nas wpływać. Daleko odpłynęłam.

Zawieszanie mózgów

Ale tym co mnie zaciekawiło najbardziej w mózgu odpowiedzio-żarłocznym, jest fakt, że można ten mechanizm wykorzystać, a nawet użyć jako narzędzia do manipulacji. Bo jeżeli zarzucimy komuś pytanie, to po prostu wykolejamy jego mózg, czy też bardziej pociąg myśli. Umysł przerzuca się automatycznie na  poszukiwanie odpowiedzi na pytanie – po prostu musisz znać odpowiedź. Więc jeżeli chcemy kogoś chwilowo rozproszyć, wystarczy zadać mu pytanie. I w drugą stronę – warto  też mieć świadomość tego, że jeżeli ktoś zadaje pytania, nawet te retoryczne, to poniekąd przesterowuje mój punkt skupienia. Polecam źródło na dole, bo tam jest więcej szczegółów w temacie.

A tak dla podsumowania, skoro pytania tak dobrze działają i są takie potężne, pozwól że zapytam: subskrybujesz już mój kanał? 🙂

Źródło: https://www.fastcompany.com/3068341/want-to-know-what-your-brain-does-when-it-hears-a-question