fbpx
Wszystko Pod Kontrolą

Trafiłam ostatnio na bardzo ciekawy koncept, a w zasadzie zjawisko opisane jako effect Google. W innej lokalizacji trafiłam na informację, że to rodzaj cyberchoroby, ale z tym to się kompletnie nie zgadzam – o tym dlaczego za chwilę.

Polega to na tym, że będąc aktywnymi użytkownikami internetu i ogólnie pojętej rzeczywistości wirtualnej, oduczyliśmy się przechowywania niektórych informacji. A to dlatego, że można je w kilka sekund znaleźć online.

Nasz mózg więc nie ma ochoty przechowywać rzeczy, które są łatwo uzyskiwalne. To się po prostu naszej pamięci nie opłaca. Argumentem za tym, że to rodzaj schorzenia jest podejrzenie wpływu na nasze zdolności kognitywne. Tyle, że już zdążyli zrobić na ten temat badania naukowcy z Columbusu University. I nasza zdolność do uczenia się nie jest dotknięta efektem Google. W mojej interpretacji, po prostu jest to wyższa efektywność naszej „wbudowanej” pamięci mózgowej.

W ogóle to jest pewna refleksja, która chodziła za mną od dawna. W filozofii (ale w sumie też w socjologii i nieco w psychologii) istnieje takie pojęcia jak zbiorowa świadomość (social consciousness). Czyli stan, w którym będąc częścią jakiejś  społeczności, dzielimy z innymi ludźmi pewne informacje – świadomość pewnych idei, symboli, zwyczajów, pożądanych i niepożądanych zachowań itd. Dostęp do internetu jest według mnie takim namacalnym rozszerzeniem tej koncepcji. Jest trochę jak taka pamięć zewnętrzna dla mózgu. Jest zakres informacji, które muszę mieć w głowie, bo są albo unikatowe (wspomnienia, nazwy, decyzje, wartości wyższe) albo niezbędne (zagrożenia, umiejętności). Ale jest też sporo wiedzy, której moja głowa na co dzień nie potrzebuje. Jak np. słynna budowa pantofelka.

Jasne, że na to nakłada się jeszcze pytanie o to co powinniśmy wiedzieć, co nie jest niezbędne, a co obecny system edukacji próbuje nam wsadzić do głów. Narzekanie kolejnych rocznikow uczniów na archaiczność i niedostosowanie do rzeczywistości obecnego programu to już chyba jest norma.

Dla mnie jednak dość kojące i uspokajające jest to, że przy narastającej złożoności i skomplikowaniu rzeczywistości, efekt Google to taki trochę mechanizm radzenia sobie (znowu: coping mechanism po angielsku brzmi lepiej!) ze zbyt dużą dawką informacji. To tak samo jak z Big Data – sztuką jest nie to żeby dane przechowywać, ale to jak można je przetworzyć i wyciągnąć z nich wnioski. 

Źródła:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *