fbpx

Panowanie nad emocjami – 3 techniki

Oprócz wielu innych, jedną z funkcji emocji jest informowanie nas o tym, w jakim znajdujemy się stanie. To nasz wewnętrzny wskaźnik reakcji na to co się z nami dzieje. Jednak kultura powoduje, że nie zawsze możemy się im podporządkować. Dlatego panowanie nad emocjami bywa bardzo użyteczne, gdy chwilowo priorytetem są inne wartości. Jeżeli zależy nam na czasie bądź odpowiedniej relacji, bywa, że warto to spriorytetyzować. Tak, by swoimi emocjami zająć się w odpowiednim czasie i miejscu, na własnych zasadach.

Myślę, że w kontekście emocjonalnych reakcji, kobiety mają tym trudniejszą sytuację. Stereotypowo i kulturowo, uważa się nas za dużo bardziej emocjonalne, co z jakiegoś dziwnego powodu równa się temu, że nieracjonalne. A panowanie nad emocjami to nie jest wyznacznik niczyjej wartości. Jednak świata ot tak nie zmienię. Na co dzień pracuję z mężczyznami głównie, często starszymi ode mnie o kilka dekad. W związku z tym wybuchając płaczem czy stresując się, mogę sobie bardzo wiele napsuć.

Chcę jednak podkreślić jedno: to nie są sposoby na ignorowanie emocji. Spychanie emocji na granicę świadomości, udawanie że ich nie ma i duszenie ich spowoduje efekt podobny do pary wodnej gromadzącej się w zamkniętym pojemniku – prędzej czy później, ciśnienie spowoduje eksplozję. Nie musi to być emocjonalny wybuch. Duszone emocje mogą spowodować problemy zdrowotne, nałogi czy problemy w relacjach. Dlatego techniki, które pokażę, a które ułatwiają panowanie nad emocjami są jedynie do zastosowania doraźnego. I z tymi chwilowo wygaszonymi emocjami trzeba się później zmierzyć. Wypłakać, wykrzyczeć, wybiegać.

Nazywanie emocji

Pierwsza technika, na którą trafiłam badając temat kilka lat temu to nazywanie emocji. I jest to tak proste jak się wydaje – wystarczy nazwać stan w jakim się znajdujemy. Może być na głos, może być tylko w myślach. Jestem bezradna. Odczuwam stres. Jestem smutna. Czuję się ignorowana. Działanie jest proste – to wyraz akceptacji dla swojego stanu. Emocje nie muszą już buzować, bo skontaktowałam się z nimi i uznałam ich istnienie. I to odbiera tej fali łez i stresu bardzo dużo impetu.

Z mojego własnego doświadczenia dodam, że efekt bywa nieco chybiony. Jeżeli ulegałam sekwencji stresu przez dłuższy czas (np. przez cały dzień), to takie skontaktowanie się z emocjami niekiedy powodowało wybuch łez. Ta technika działa na mnie zdecydowanie lepiej jeżeli jestem zestresowana bądź zła, niż jak jestem smutna.

Oddech – dostrojenie fal

Drugą technikę poznałam na studiach, w trakcie zajęć z zarządzania stresem. Jest bardzo prosta i ma ten walor, że można ją zastosować wtedy, gdy nie można uciec. Czyli np. w trakcie konfrontacji czy nieprzyjemnego spotkania. Wystarczy wziąć bardzo powoli najgłębszy oddech jaki jesteś w stanie i przytrzymać go w płucach na kilka sekund, tyle ile dasz radę. Następnie bardzo powoli wypuszczaj powietrze. A gdy wypuścisz całe, odczekaj znów kilka sekund zanim zaczniesz nabierać następny oddech. W moim przypadku działa to najlepiej, jeżeli powtórzę sekwencję 3 – 5 razy.

Efekt jest taki, że tętno spada, łzy spod powiek się wchłaniają, a częstotliwość fal mózgowych spada do podobnego poziomu jak przy zasypianiu. W rezultacie mam odczucie podobne do tego, gdy chce mi się ziewać. Ale tak jak pisałam wcześniej – to nie jest technika, która bedzie działała tygodniami i w nieskończoność. To doraźna pomoc.

Za 10 min mnie tu nie będzie

Nie do końca pamiętam gdzie poznałam tą technikę. Wydaje mi się, że był to jeden z podkastów Okuniewskiej. Niemniej, ta metoda pozwala mi się bardzo szybko zdystansować od obecnej sytuacji i emocji, które czuję. Polega na tym by uświadomić sobie, że za X czasu obecna sytuacja nie będzie już miała miejsca. Np. za 10 minut już mnie tu nie będzie, to spotkanie skończy się za pół godziny, za kilka godzin będę w domu, za tydzień nie będę już tu pracować.

Bywa, że czując stres, obawy czy smutek, wydaje nam się, że tak będzie już zawsze. Że te tortury się nie skończą. Uświadomienie sobie, że jest wprost przeciwnie, powoduje że łatwiej zaakceptować tymczasowy stan braku komfortu.

Emocje są potrzebne

z praktycznego punktu widzenia, żyjemy w społeczeństwie, które reakcje emocjonalne bardzo mocno reguluje. Dlatego bywa, że panowanie nad emocjami jest przydatną umiejętnością. Jednak tak jak już pisałam na początku – emocje są niesamowicie potrzebne. Zrozumienie skąd się biorą, jakie osoby, działania lub sytuacje wywołują w nas konkretne reakcje jest kluczem do rozumienia siebie. A tylko w takich warunkach możliwe są ewentualne korekty myślenia i zmiany swoich zachowań. Jeżeli tego chcesz.

Dodatkowe źródła:

  • Wiedza o emocjach: badania nad strukturąi zmianami rozwojowymi. Małgorzata Stępień, PSYCHOLOGIA ROZWOJOWA, 2007 * tom 12, nr 1, s. 49–59
  • Zarządzanie stresem, czyli jak sobie radzić w trudnych sytuacjach. Mike Clyton, Wydawnictwo Edgard 2012