fbpx
Wszystko Pod Kontrolą

Chyba odkąd pamiętam żyję w dylemacie. Z jednej strony, lubię mieć wokół siebie ogarniętą przestrzeń, w której mi się najlepiej odpoczywa. Z drugiej, często szkoda mi czasu i pieniędzy na sprzątanie czy naprawy. Stąd mój dylemat dotyczący tego czy domowe usterki powinnam naprawiać sama, czy może znaleźć dla nich płatną pomoc.

Faktyczny koszt życia

Na swoje zarobki patrzę nieco szerzej niż tylko przez pryzmat rachunków i wydatków codziennych. Lubię wiedzieć, ile faktycznie zarabiam na godzinę. Wtedy łatwiej mi zdecydować czy jakiś przedmiot lub usługa są faktycznie warte moich pieniędzy. W relacji do tego, co zarabiam. W tym kontekście patrzę na to:

PENSJA / liczbę godzin pracujących w miesiącu = Stawka godzinowa

Jednak tutaj widać jedynie moje zarobki. Nie uwzględnia to konktekstu ani proporcji jaką czas pracy zajmuje w moim życiu. Dlatego dużo bardziej wymiernym jest całościowa stawka za godzinę. Każdą godzinę w miesiącu:

PENSJA / całkowitą liczbę godzin w miesiącu = wartość godziny

Patrząc na tą wartość i porównując ją z kosztem pracy usługodawcy, jestem w stanie dość precyzyjnie określić ile zyskam zatrudniając kogoś. Zyskuję tutaj wymierną ilustrację w pieniądzu tego, ile takie domowe usterki kosztują, jeżeli podejmę się naprawy sama.

Po co mi ten cały zaoszczędzony czas?

Czas zaoszczędzony na sprzątaniu, gotowaniu czy jakiejś naprawie, mogę zainwestować kilka miejsc. Jeżeli inwestuję w relacje – staję się szczęśliwszym człowiekiem. Gdy odpoczywam, to mogę lepiej pracować i lepiej spędzać czas z bliskimi. Jeżeli się rozwijam, to zdobywam umiejętności, które potencjalnie zwiększą zarobek z pracy zaowodowej.

Dlatego nie czuję się specjalnie źle z tym, że potrzebuję czyjejś pomocy. Aczkolwiek jeżeli samo jej zorganizowanie – wyszukanie specjalisty, uwolnienie czasu na jego wizytę, nadzorowanie prac zajmą więcej niż zyskam, to zastanowię się dwa razy.

Pozafinansowe czynniki

Oprócz tego, że poświęcam na takie działania czas, muszę też brać pod uwagę na ile realne jest, że wykonam coś sama. Lub poproszę o to męża 😉

Gdy w grę wchodzą specjalistyczne prace, sytuacja zaczyna się komplikować. Osobiście bałabym się grzebania przy elektryczności. Niekoniecznie mam też wszystkie niezbędne narzędzia do pracy. O tym się niedawno przekonaliśmy z Michałem w przypadku małej, hydraulicznej usterki. I wreszcie, bywa że potrzeba odpowiedniej przestrzeni. O tym ostatnim przekonałam się niedawno gdy zaczęłam proces odnawiania mebli na balkonie. Niby to nie są żadne domowe usterki, ale jednak wymaga to prac ręcznych.

Najlepsze, że ja dalej nie zdecydowałam, która opcja jest lepsza. Zarówno oddelegowywanie tych zadań jak i zabieranie się do nich własnoręcznie ma swoje zalety i wady. Dlatego myślę że pozostanę przy tym co dotychczas. Czyli to zależy. I każdy przypadek będę rozpatrywała osobno. Natomiast bardzo mnie ciekawy jak to wygląda u innych osób – Ty wolisz naprawić sama czy znaleźć kogoś kto to zrobi za Ciebie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *