fbpx

Praca zdalna – nieoczywiste błędy

Ostatni raz w pracy, czy też raczej w biurze, byłam 16 marca. Minęło już tak pół roku, w międzyczasie zdążyłam nawet zmienić firmę. I z tej perspektywy patrzę na to jak wygląda moja praca zdalna i jakie nieoczywiste w moim odczuciu błędy popełniłam w tym czasie.

Brak przygotowania

Brak konieczności dojazdu do pracy i rozstania z własnym mieszkaniem wpływa na mnie złudnie uspakajająco. Wydaje mi się, że przecież zdążę rano dobrze zacząć dzień, nawet jeżeli zacznę go od włączenia komputera służbowego. Dwie minuty po przebudzeniu. I że zdążę o siebie zadbać, i że jeszcze w międzyczasie machnę sprzątanie i dwudaniowy obiad. W rezultacie zawsze kończę zła, sfrustrowana i głodna. Dopiero, gdy sama sobie przetłumaczyłam, że do dnia pracy zdalnej, tak samo jak do dnia pracy biurowej muszę się przygotować, poprawiłam swój komfort życia.

Mieszanie pracy z przyjemnościami

To chyba jest moja największa bolączka. Zawsze mnie kusi żeby sobie w tle puścić serial, albo audiobooka, albo w ogóle przenieść się na kanapę w salonie. I to nigdy dobrze się nie kończy. To, że spada efektywność mojej pracy i wręcz gubi się jej sens to jedno. Ale przede wszystkim zaciera się dla mnie granica tego gdzie kończy się dzień roboczy a zaczyna moje życie. Przez to ani dobrze nie wypoczywam, ani nie ogarniam swojej pracy, ani nie dbam o pozapracowe, życiowe obowiązki. Rozdzielając te dwie sfery lepiej pracuję, a po skończonej pracy lepiej odpoczywam.

Wyrzuty sumienia

Praca zdalna to jest swego rodzaju przywilej. Szczególnie mocno dało się to zauważyć na początku pandemii. Kto mógł, uciekał pracować do domu i sporo osób się z tego cieszyło. Ale zaraz podniosły się głosy, że nie każdy tak może, nie każdy żyje tak luksusowo. I początkowo bardzo się tym przejęłam. Szczególnie słysząc jak często bliskie mi osoby są narażane w takiej sytuacji. Wcale mi to nie pomagało i niekoniecznie przez to pracowałam lepiej. Dopiero po dłużym czasie doszłam do tego, że moje wyrzuty sumienia wbrew pozorom nikomu nie pomagają. Że moja realna pomoc, to skorzystanie z lokalnych knajpek (na dowóz) i zakupy w niedalekim sklepie (z dostawą). A moje pozostanie w domu powoduje, że zmniejszam zagrożenie. Więc obecnie nawet jeżeli ktoś pośrednio lub bezpośrednio próbuje mnie w takie wyrzuty sumienia wpędzać, jestem w stanie to zignorować.

Praca zdalna to wspaniała możliwość. Odkąd chociażby częściowo mogę tak pracować, czuje dużo lepszą równowagę w życiu. Ale ma ona też swoje problemy i pułaki, których warto być świadomym. A Ty? Jakie błędy przy tej okazji popełniłaś?