fbpx

Listy zadań dla różnych nastrojów

Jedna uniwersalna metoda na spisanie listy zadań po prostu nie istnieje. Chociaż bardzo bym chciała odnaleźć taki ideał! To jednak tym, co sprawdza mi się dużo lepiej to listy zadań dla różnych nastrojów i poziomów motywacji. Bądźmy realistkami – tak jak nie każdego dnia mam tyle samo energii, tak nie każdego dnia zrobię tyle samo podobnych zadań. Dlatego mam swoje trzy modele.

1. Lista przetrwania

To lista na te dni, w których zaspałam, mam okres, a ubierając się przywaliłam dużym palcem u stopy o narożnik łóżka. Te wszystkie dni, w których po prostu nic nie idzie jak powinno. I dłuższy czas temu doszłam do tego, że zamiast się biczować za to, że nie jestem królową produktywności, wolę włączyć tryb przetrwania. I w ramach tego tryb często nawet nie otwieram planera. Po prostu wrzucam najpilniejsze zadania, które muszą się zdarzyć do Google Keep w podręczną listę. I trafiają tam wyłącznie zadania ważne i pilne. Chodzi po prostu o to żeby nie tworzyć sobie dodatkowych problemów. A na całą resztę będzie czas jutro!

2. Lista rozsądna

Przewidziana na dni z umiarkowaną motywacją do życia. Czyli w sumie na większość dni. Mam wtedy taką chęć do życia, ale bez fajerwerków. I wbrew pozorom wtedy najważniejsza jest lista zadań w oparciu o cele. To przez większość takich dni pcham je do przodu. Dlatego oprócz zadań pilnych i ważnych, na listę wrzucam też zadania, które realizują moje cele długoterminowe. Oprócz tego zwykle też zerkam na perspektywę miesiąca i jeżeli mogę, odhaczam zadania z wyprzedzeniem. To taka przysługa dla samej siebie z przyszłości. A jeżeli akurat wystarcza mi energii, to jeszcze ogarnę jakieś mniej istotne drobiazgi.

3. Lista ambitna

Mam w tygodniu najczęściej jeden, w porywach dwa takie dni. To te, gdy tryskam energią i mam apetyt na bycie najbardziej produktywną osobą na świecie. Lista zadań na ten dzień zawiera wszystko to co rozsądna. Z tą różnicą, że ląduje na niej dużo więcej drobnych zadań, często tych już zaległych od pewnego czasu. A mając mnóstwo energii, najczęściej jeszcze pod koniec dnia dopisuję już zrealizowane zadania, których pierwotnie nie miałam w planie.

Motywacyjna sinusoida

Fluktuacja motywacji to normalka. Każdy tak ma i nic w tym dziwnego. Żeby tryskać energią jednego dnia, innego muszę sobie odpuścić. Grunt żeby mierzyć siły na zamiary. Stąd moje listy zadań dla różnych nastrojów najczęściej dokładnie pokazują w jakim stanie ducha byłam danego dnia. Wiedząc to, nie mam wyrzutów sumienia z powodu pustych dni w planerze ani nie ekcytuję się przesadnie tymi wypełnionymi. W ogólnym rozrachunku się wyrówna!