fbpx

Mierzę sukienki plus size na wakacje

Nietypowo jak na to miejsce w sieci, zdecydowłam się pokazać jak mierzę sukienki. Aczkolwiek po czasie doszłam do wniosku, że to też jest element dobrej organizacji i przygotowania zawczasu do podróży ;).

Nie jest to co prawda zupełnie pierwszy raz, jak pokazuję tutaj ubrania plusize. Kiedyś już popełniłam taki film na temat tego jak ubieram się na jesień do pracy. Tym razem jednak wybieram się na wakacje. A to wbrew pozorom nie jest takie proste zadanie jak wykracza się poza normatywną rozmiarówkę. Dlatego doszłam do wniosku, że pokazanie jak mierzę sukienki przyda się tym, które się mierzą z podobnymi wyzwaniami jak ja. I tak przy okazji, często większe dziewczyny mają problem z otarciami ud – popełniłam w zeszłym roku film na temat naprawdę skutecznych sposobów na ten kłopot.

Sukienka to cały strój

Wakacje będą miały raczej charakter ciepły i basenowy. I niestety będą trwały zaledwie tydzień. Nie potrzebuję więc jakoś bardzo dużej garderoby na ten wyjazd. Niemniej doszłam do wniosku, że wolę mieć przy sobie mniej niż więcej. Dlatego poszłam w sukienki. To też mniej dylematów przy ubieraniu się. Problem polegał tylko na tym, że nie miałam w szafie zbyt wiele typowych, letnich podfruwajek. Ale to w sumie nie był problem, a raczej pretekst do zakupów!

Sklepy plus size

Na szczęście w kwestii sklepów z rozmiarówką powyżej standardowego 42 zrobiło się nieco lepiej. Nie jest już tak, że do wyboru pozostają wyłącznie ubrania oversize czy sklepy dla starszych pań. I jest kilka miejsc, gdzie lubię się zaopatrywać:

  • Karko.pl – wszelkie sukienki wizytowe, na okazje, do biura – kroje, które są faktycznie przemyślanie pod większe rozmiary.
  • RogerPublishing – nie jest to typowy sklep plus size, ale faktycznie
  • H&M – sympatycznie zaskoczył mnie dużymi rozmiarami jak na jesień poszukiwałam dresików, a teraz spisał się z sukienkami.
  • Primark – niestety wyłącznie stacjonarnie, ale od lat korzystam z ich spodni.

Czego nie wybrałam

Zamawiając z góry wiedziałam, że będę oddawać. Rzadko kiedy udaje mi się trafić we wszystkie modele i rozmiary. Tym razem skuteczność osiągnęłam na poziomie 50%. Ale nie oszukujmy się, mierzę sukienki też dla przyjemności.

Swoją drogą, ta ostatnia właśnie kojarzy mi się mocno z epoką wiktoriańską. Wiesz, że wtedy wynaleziono w ogóle coś takiego jak wakacje? Skusiłam się też na nowość w RP, czyli Sylwię. Bardzo przyjemna tkanina i to co jest najważniejsze w sukienkach, czyli KIESZENIE. A Ty jakie masz garderobiane plany na wakacje :)?