fbpx

Praca w IT: początki, języki, korzyści, wyzwania

Mam wrażenie (poparte pojedynczymi doświadczeniami ;), że gdy część ludzi słyszy „praca w IT”, automatycznie myśli sobie to nie dla mnie. Chciałabym więc opowiedzieć o tym, że to nic bardziej mylnego. Praca w IT jest dostępna dla bardzo szerokiej grupy osób i wcale nie trzeba do tego studiów. Co pokazuje chociażby mój przykład.

Sierpień i wrzesień to taki moment gdzie sporo osób szuka pracy. Częściowo to chyba takie przyzwyczajenie z czasów szkolnych, a z drugiej strony to też moment gdy sporo studentów kończy studia. I wbrew pozorom nie tylko absolwenci kierunków technicznych mają tu otwartą ścieżkę.

Korzyści

Niewiele jest chyba obecnie dziedzin gospodarki, co do których możemy mieć pewność, że będą się prężnie rozwijały. Ale cały przemysł związany ze sprzętem czy usługami teleinformatycznymi jest tym wyjątkiem. Mamy technologii coraz więcej, będzie jeszcze więcej i będzie bardziej zaawansowana. Z tego uwarunkowania wynika ogromny głód pracowników na rynku. A to przekłada się na korzyści. Warto też patrzeć na dziedziny i stanowiska, które wymagają czynnika ludzkiego. To zawsze mniejsza szansa, że dane obowiązki ulegną automatyzacji i przejmą je roboty.

Oczywistą korzyścią są też zarobki. Nawet pracując na niższych czy podstawowych stanowiskach, rzadko spotyka się słabe stawki. I myślę, że już samo to przekonuje wiele osób. Jednak oprócz tego warto zwrócić uwagę na stabilność. Rosnąca liczba firm i stanowisk to dużo łatwiejsze zmiany firmy, na taką gdzie oprócz zarobków będziesz się dobrze czuła. W razie utraty pracy, łatwiej o kolejną. A przy okazji dziedzina jest po prostu ciekawa. Mając dostęp do informacji o najnowszych technologiach, można obserwować i uczyć się nowinek z pierwszej ręki. I często też z każdego, wybranego miejsca na ziemi, bo praca zdalna to coraz częściej norma.

Początki

Doskonałą przepustką do tej branży są języki. W Polsce praca w IT zaczyna się właśnie najczęściej od znajomości francuskiego, niemieckiego czy tak jak w moim przypadku – angielskiego. Dzięki temu trafiłam na pierwszą linię wsparcia praktycznie bez żadnej wiedzy technicznej. I to nie ja jedna. Dlatego organizacje są przygotowane i pracę zaczynasz od kilkutygodniowego szkolenia. Po czym też nie zawsze od razu jesteś rzucana na głęboką wodę. Najpierw przysłuchujesz się rozmowom kolegów i koleżanek. Ale może o szczegółach pracy na Service Desku opowiem innym razem – napisz mi w komentarzu czy jesteś tego tematu ciekawa!

Po pewnym czasie pracy na Service Desku, pojawiają się możliwości rozwoju. I w zasadzie ja osobiście widzę dwa typy kierunków tego rozwoju. Z jednej strony, można iść w stronę techniczną. Uczyć się nowych technologii, oprogramowania, dostać mentora czy zrobić kolejne certyfikaty. I w miarę rozwoju awansować i stawać się specjalistą z zakresu danej dziedziny. Z uwagi na brak specjalistów na rynku, firmy całkiem chętnie inwestują w takich chcących się uczyć ludzi. Ale praca w IT to też strona procesowa. Żeby technik mógł spokojnie pracować, ktoś musi tą pracę zaplanować, zorganizować, zadbać o komunikację z klientem i mieć na oku dotrzymywanie kontraktów. I właśnie w taką stronę poszłam osobiście.

Wyzwania

Na pewno nie jest to branża pozbawiona wad. Przede wszystkim praca w IT to ciągła nauka. Już zawsze. Im wcześniej zaakceptujesz ten fakt, tym będzie łatwiej. Przy tak dynamicznym rozwoju, ciągle trzeba się doszkalać i nabywać nowe umiejętności. A przy okazji to, że czegoś nie wiem, nie rozumiem i proszę o wyjaśnienia to norma. I nie ma co z tego powodu się czuć źle czy gorzej. Jednak to nie jest miejsce pracy dla osób, które chcą raz się czegoś nauczyć i zarabiać na tym przez kolejne 20 lat. Chociaż nie wiem czy takie prace w ogóle jeszcze istnieją.

Inną wadą są często pory i godziny pracy. Pisząc i nagrywając ten materiał mam właśnie taki weekendowy dyżur. Zwany też czasem on-call’em czy standbyem. Czyli po prostu w ten weekend o każdej porze dnia i nocy ktoś może zadzwonić szukając pomocy. Ale gdy w codziennym życiu tak bardzo jako społeczeństwo polegamy na technologii, takie są tego koszty. Obsługując np. transport miejski, instytucje finansowe czy szpitale, nie mogę się do końca odciąć. Tracking metra musi działać, system zamawiania krwi jest zawsze niezbędny, a banki coraz rzadziej zezwalają na przerwy w dostępie do systemu. Dlatego sporo osób, które pracują w IT, pracuje na nocki lub jest pod telefonem cały czas.

Warto

Kiedyś bym pewnie powiedziała, że trafiłam do IT przypadkiem. Dzisiaj sobie myślę, że to zupełnie nie był przypadek. Kończąc fiologię wcale nie chciałam pracować w tłumaczeniach czy uczyć. A ta branża dała mi możliwość rozwoju, bardzo konkretne umiejętności twarde i motywację do rozwijania tych miękkich. Dała mi też wolność – przeprowadzając się do innego kraju, znalazłam dość szybko przyzwoicie płatną pracę. A nawet zmieniłam ją na inną, gdy nie zadowalała mnie firma. Dlatego jeżeli zastanawiasz się co dalej ze swoim życiem, po prostu spróbuj.