fbpx

Przydatne w lipcu

Mimo, że minęło już kilka tygodni, dalej żyję wakacjami. Dlatego bez zaskoczeń, większość tego, co było przydatne w lipcu ma charakter urlopowy.

Kapelusz słoneczny

Podejmowałam już wcześniej próby z kapeluszem słonecznym. Ale chyba dopiero tym razem trafiłam na odpowiedni. Dobrze dobrany obwód i gumka stabilizująca na włosach świetnie się sprawdziły. Chronił przed słońcem, kryjąc moją twarz i kark w cieniu. W pełnym słońcu pozwalał też zdjąć okulary słoneczne bez obawy szybkiego oślepnięcia. No i bardzo stylowo prezentuje się na zdjęciach. Zdecydowanie zostanie ze mną na kolejne wyjazdy.

Łańcuszki do okularów

Ta potrzeba wyniknęła nieco z kapelusza, a trochę z tego, że moje okulary jakkolwiek bardzo wygodnie, niezbyt dobrze siedzą na czole. Nie chcąc ich zgubić, zaopatrzyłam się w łańcuszki do okularów. Jak zwykle nie mogłam się zdecydować, więc zamówiłam zarówno proste, klasyczne jak i nieco bardziej szalone. Skończyło się tym, że nosiłam tylko perełki i landrynki – z kolorowymi szkiełkami. Oprócz praktycznego aspektu, okazały się bardzo fajną ozdobą.

Torebka pudełkowa

Dość niespodziewany sukces zaliczyła mała torebka Wittchen. Kupiłam ją bardziej jako kaprys przy okazji wrześniowej promocji w zeszłym roku, gdy kupowałam nową walizkę. O organizacji wewnątrz walizki już mówiłam, ale letnie wędrówki wymagają czegoś o mniejszej pojemności. Dlatego pudrowa torebka okazała się zaskakująco pakowna, fantastycznie sprawdzając się na wakacjach i przy zwiedzaniu. Pomieściła wszystkie podstawowe drobiazgi i zawsze mogłam ją mieć na oku, jednocześnie mając wolne ręce – pasek na wakacjach to must have. Jest też dość odporna – nie ma na niej śladu, mimo, że nie obchodziłam się z nią zbyt delikatnie. Coś po czym nie podejrzewałam, że będzie przydatne w lipcu.

Odpowiednie tarcie

Pozornie niezwiązany, ale wbrew pozorom ten przydaś też miał zastosowanie na wakacjach. Skusiła się na folię matującą Paperlike na ekran iPada. Traktuję to urządzenie jako moje podróżne centrum dowodzenia. A dzięki folii matującej okazało się, że sprawdzi się doskonale do pisania ręcznego. No i oczywiście rysunków. Dzięki folii, rysik Apple pena nie śliga się po ekranie. Daje to bardziej wrażenie zbliżone do papieru. Kupując miałam trochę wątpliwości, ale okazała się zdecydowanie warta swojej ceny.