fbpx

Jak sklepy internetowe wykorzystują swoich klientów?

sklepy

Rzuciło mi się w oczy ostatnio pewne zjawisko. Małe przedsiębiorstwa zawsze będą próbowały optymalizować koszty – to normalne, ich celem jest jak największy zysk. Ale przy okazji chcę Wam pokazać, że niekiedy idą trochę za daleko i jak sklepy internetowe wykorzystują swoich klientów.

Zaczęło się od ankiety

Tym co mnie popchnęło do wypowiedzenia się na ten temat, była ankieta jednego ze sklepów internetowych. Obserwuję ich profil na Instagramie. Tworzą piękne rzeczy i od dawna obserwuję żeby pewnego dnia coś kupić. I pewnego pięknego dnia zobaczyłam u nich prośbę o opinię w sprawie nowego pomysłu na płatności w sklepie. Mianowicie, sklep zaproponował żeby zlikwidować wszystkie metody płatności oprócz tradycyjnego przelewu. W zamian, zobowiązaliby się do przekazania równowartości prowizji od transakcji, którą normalnie by pobrał operator płatności (2-3% kwoty transakcji) na cele społeczne.

W pierwszej chwili pomysł wydaje się zacny. Ale właśnie tu wychodzi jak sklepy internetowe lubią ukrywać pewne informacje. Bo tan de facto, nie przekazują na cele charytatywne swoich pieniędzy, np. poprzez redukcję marży. Oni proponują przekazanie pieniędzy które są ich kosztem. Wbrew temu, co nam się może czasem wydawać, przekazy pieniężne nie są darmowe.

Za co płacę robiąc przelew

Przekazania pieniędzy można dokonać na różne sposoby. Oprócz takich miejsc jak bank, znasz zapewne Blik, Przelewy24, PayU, Zen (to te rodzime) albo chociażby takich operatorów jak PayPal czy Revolut. Tych opcji jest mnóstwo, zależnie od regionu. Np. w Belgii popularne jest przekazywanie pieniędzy za pomocą kodów QR Bankontakt (co jest tak de facto przelewem). Powodem dla którego mamy tyle opcji jest chęć zysku. W taki czy inny sposób, czasem nie bezpośredni, płacimy za działalność tych instytucji finansowych.

A oprócz zysku, taka instytucja potrzebuje finansowania na infrastrukturę (np. datacenter) na której postawi system. Oprócz tego ktoś ten system/aplikację musi stworzyć (napisać). Trzeba jeszcze zapewnić jej bezpieczeństwo. I samo wystartowanie nie kończy kosztów. Ciągła obsługa, udoskonalanie i zabezpieczenie to szereg kosztów. Do takiego przedsięwzięcia trzeba sporej liczby osób i sprzętu. I właśnie za to płacimy, gdy dokonujemy płatności.

Gdzie leży problem

Nie zawsze widzimy koszt takiej transakcji. W przypadku operatorów płatności czy płatności kartą, najczęściej tym kto pokrywa koszt jest sprzedawca. Jak wspomniałam wyżej, to pewnie 2-3% kwoty transakcji i to już zależy od tego jaką umowę sklep podpisał. Przypomnę jeszcze, że koszty można sobie odpisać od podatku.

Jednak jak sklepy internetowe decydują się żeby wycofać się ze współpracy z operatorem, koszt płatności nie znika. Jest on po prostu przerzucony na klienta. Zależnie od Twojego banku i umowy rachunku bankowego, w jakiś sposób płacisz za przelewy. Czasami bezpośrednio (opłata groszowa za dany przelew) a czasem nie bezpośrednio (np. liczba transakcji kartą, której niewykonanie wiąże się z opłatą za korzystanie z konta). W przypadku przelewu z zagranicy, dochodzi opłata za przelew zagraniczny albo przewalutowanie. Jeżeli chcesz, możesz szukać lepszej opcji, ale poświęcasz na to masę czasu. Ale sklep ma już ten problem z głowy.

Przykład słabej obsługi klienta

Najlepszą puentą jest tutaj fakt, że to wszystko o czym opowiadam, napisałam najpierw wiadomości do sklepu. I zapytałam jak oni to widzą? Czy mają świadomość jak takie działanie odbije się na klientach? I do dnia publikacji tego filmu, po ponad tygodniu od mojej wiadomości, odpowiedzi brak. I to mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że doskonale wiedzieli co robią, a to jest przykład wybitnie słabej obsługi klienta. Chyba, że masz inne zdanie na ten temat? Myślisz, że takie działania są ok?